Wzorce autosabotażu i karania się


Wzorce autosabotażu i karana się są to jedne z paskudniejszych wzorców, które blokują nam osiąganie swoich celów. To bezwzględni strażnicy pilnujący tego, żeby nic się nie zmieniło, żeby przypadkiem nie było nam za dobrze.

Często objawia się to tym, że jak osiągniemy coś w jednej dziedzinie życia (np życie zawodowe) to inna nam "siada" (np zwiazki). I generalnie nasz poziom zadowolenia z życia jest nadal na tym samym poziomie.

Często jest tak, że jak coś nam super idzie to nagle wydarza się coś co albo niweczy nasze działania albo zajmuje naszą uwagę na tyle, żeby nie móc cieszyć sie tym co osiągneliśmy.

Za co ludzie się karają? Bardzo często za utratę kontroli w zabawie i w życiu. Mówię tu również o jak najbardziej trzeźwej zabawie. Czyż to nie dziwne? No właśnie nie, bo najczęściej wtedy odtwarzają sytuację z dzieciństwa.

To są takie sytuacje, kiedy dziecko świetnie się bawi np biegając (w świecie dorosłych bieganie jest to czynność wysoce podejrzana, bo przcież można się przewrócić, a co gorsza spocić! ).

No i gdy taki dzieciak cudownie radosny i absolutne szczęśliwy biegnie, nagle mama/babcia/dziadek krzyczy: "Po co tak lecisz !!! Zobaczysz zaraz upadniesz i zedrzesz kolano! "

Dziecko przestraszone nagłym krzykiem upada i rzeczywiście tłucze kolano. A matka z satysfakcją oświadcza: "No i widzisz? A nie mówiłam! " Po kilku takich akcjach mechanizm gotowy. I potem taki dorosły zamyśli się i biegnie gdzieś zadowolony, a tu bach! futryna albo słup. I potem opowiada o złośliwości przedmiotów martwych.

Za co jeszcze można sie karać? Za osobiste sukcesy. Geneza mechanizmu może być np taka. Dziecko siedzi na dywanie i buduje jakąś budowlę z klocków Lego. A tak to jest z klockami Lego, że zawsze pełno ich w całym pomieszczeniu. Ułożyło piękny budynek i chce się pochwalić swoim osiągnięciem. Woła tatę. Tata niechętnie wstaje od komputera i idzie do pokoju dziecka. Po drodze wchodzi bosą stopą w klocek.

Zezłoszczony i obolały krzyczy: "Natychmiast sprzątnij ten bałagan! Wrócę za 5 minut i ma to być sprzątnięte, a jak nie to szlaban na słodycze!!!" Dziecko czuje się winne.

No i bach! Mamy kolejny zakodowany mechanizm karania się i przy okazji kilka innych przekonań.

Po pierwsze: Moje sukcesy sie nie liczą. Po drugie moje sukcesy krzywdzą mi najbliższych. Po trzecie - lepiej się nie chwalić i nie pokazywać swoich sukcesów, bo nikogo to nie interesuje. Po czwarte - jak osiągnę sukces i się nim pochwalę to spotka mnie kara.

Potem taki dorosły:

albo boi się osiagać sukcesy

albo je osiąga, i sam je niszczy,

albo cały czas czuje się winny i pełen obaw, że może kogoś tym skrzywdzić.

Tak czy siak sam się karze: brakiem sukcesów, niszczeniam ich czy poczuciem winy.

Są tacy co się karzą za to, że idzie im lepiej od innych. Są tacy co się karzą za to, że jest im miło i przyjemnie. Mechanizmy mają to do tego, że są automatyczne i działają poza świadomością.

A Ty za co się karzesz? Jeżeli się nie karzesz - to gratuluję, ale następnym razem gdy np: wdepniesz butem w kałużę, uderzysz się o kant stołu zastanów się czy to jest naprawdę "złośliwość losu czy przedmiotów martwych"? Czy może wcześniej poczułeś się za coś winny?

Te mechanizmy, które opisałam są to w miarę proste mechanizmy karania się, które przeważnie są bolesne tylko dla zainteresowanego. Ale są tacy, którzy używają nie tylko przedmiotów do ukarania się. Są tacy, którzy używają do tego także innych ludzi. Np: kobiety wybierając sobie agresywnych partnetrów czy mężczyźni wybierając sobie zołzy na żony. Ale to jak używamy innych, aby sobie dokopać to już temat na kolejny wpis.

151 wyświetlenia