Co kryje bajka o rybaku i złotej rybce?


Pamiętacie bajkę o rybaku i złotej rybce? Biedny rybak złowił złotą rybkę i wypuścił ją z powrotem do wody. Rybka obiecała mu spełnić trzy życzenia, których rybak nie mial, ale jego żona miała. I to więcej niż trzy.

Co jakiś czas wraca temat w prasie i telewizji, że za mało czytamy, że dzieciaki nie chcą czytać. Przeprowadzane są akcje w stylu "Cała Polska czyta dzieciom", a ja się zastanawiam, czy czytanie zawsze jest korzystne? Może sie komuś narażę, ale dochodzę do wniosku, że nie zawsze. Jest całe mnówstwo pozycji, zwłaszcza tych starszych, a nadal wznawianych, które przynoszą więcej szkody niż pożytku.

A wracając do bajki o rybaku i złotej rybce.

Na pierwszy rzut oka może i ma ona jakiś sensowny morał i przesłanie w stylu : Chciwość i pazerność nie popłaca. No i gdyby na tym pozostało... Ale tak nie jest.

Po pierwsze utrwala ona mnóstwo stereotypów. Że kobieta pazerną jest i chciwą. Najlepiej to by nic nie robiła tylko wyciskała kasę z biednego chłopa.

No, ale to małe piwo w związku z tym jak jest przedstawiony główny bohater bajki. Mężczyzna dobry, uczciwy i totalnie bezwolny.. Co to własnego rozumu nima za grosz, tylko musi wykonywać rozkazy żony. Może se najwyżej westchnąć. Mierny, bierny, ale wierny. Ale za to wieeeelkie serce!

Poza stereotypami dotyczącymi płci, jest jeszcze całkiem sporo w tej bajce toksycznych przekonań.

Oto kilka z nich:

Tradycyjnie, jeżeli chodzi o te dawne bajki - przekonanie, że każdy biedny jest dobry, a bogaty zły.

Kolejne przekonanie, że bogactwo psuje ludzi ( w jednej z wersji tej bajki, żona rybaka wcześniej była dobra i pracowita), czyli najlepiej urodzić się biednym i umrzeć biednym.

Kolejne to, że największą uczciwością jest nic nie chcieć. Nawet jeżeli dają to broń Boże nie brać, bo to sie może źle skończyć. Albo chociaż się do tego nie przyznawać. ( "A mnie to tam nic nie potrzeba" ... - znacie takich co tak mówią?)

No i: to trzymaj się tego co masz, a jak ci kapnie coś wiecej to tym bardziej nie chciej jeszcze więcej, bo możesz stracić to co już osiągnąłeś. (Lepszy wróbel w garści.....itp )

Dzieci do pewniego wieku nie maja zdolności do refleksji. One wszystko chłoną i takie przekonania trafiają wprost do podświadomości. Często jako dorośli nawet sobie nie zdajemy, że w naszej podświadomości coś takiego tkwi. Wydaje nam się, że nie, bo świadomie się z tym nie zgadzamy. Ale to i tak działa. Niestety im mniej jest coś świadome tym większą ma moc.

Jedyne pozytywne przesłanie jakie widzę w tej bajce jest takie, że warto wiedzieć czego się chce. Bo rybak nie wiedział i nic nie chciał. Żona rybaka też w sumie nie wiedziała, chociaż chciała. Nieważne co, byle więcej. Nie mieli ani marzeń, ani celu do jakiego mogliby dążyć. A gdyby mieli, cała historia mogłaby się zupełnie inaczej skończyć. Z korzyścią dla nich i być może dla innych.

Mogliby wielu osobom dać pracę na przykład ...

To, że chciwa żona o tym nie pomyślała to rozumiem, ale ten dobry rybak i wielkim sercu?! Może wcale nie był taki dobry?! Może chciał mieć tylko święty spokój? I żyć w swojej maciupeńkiej strefie komfortu.

A Ty wiesz czego chcesz? O co byś poprosił złotą rybkę gdybyś ją spotkał?

A Ty, miałabyś odwagę wziąść?

Macie marzenia? Czy tylko te tradycyjne 10 milionów w totka, a potem sie zobaczy...

Czy czulibyście się z tym w porządku, dostając od życia coś ot tak sobie, skoro jest tylu biednych i ciężko pracujących wokół ? Na umowach śmieciowych chociażby. Nie wspomnę już o głodujących...

14,653 wyświetlenia