Zakazy osobiste, ich wpływ na nasze życie.


Wychowując swoje dzieci wielu rodziców wpaja im "słuszne" ich zdaniem zasady. Takie zasady mówią co wolno, a zwłaszcza czego nie wolno.

Nie wolno krzywdzić innych

Nie wolno być nieuprzejmym

Nie wolno krzyczeć

Nie wolno głośno sie śmiać

Nie wolno przeszkadzać starszym

Nie wolno zawieść innych

Nie można robić przykrości mamie odmawiając jedzenie tego co przygotowała

Nie wolno być egoistą

Nie wolno myśleć o sobie

itp... itd....

Te zakazy są często "wpajane" w chwilach zdenerwowania. Im większy ładunek emocjonalny towarzyszy rodzicowi przy wygłaszaniu takiej zasady tym głębiej i mocniej taki zakaz zostaje wyryty w pamięci ciała dziecka.

Potem jeszcze szkoła dorzuca swoje i tworzy się zbiór osobistych zakazów. Ktoś powie co w tym złego, że wpoimy dziecku że nie wolno być nieuprzejmym? Dzięki temu jako dorosły będzie milszy dla innych.

Moim zdaniem taki zakaz nie przyczynia sie zbytnio do zmiany zachowania człowieka. Głównie dlatego, że wychowuje się przykładem, a nie słowem. Dziecko naśladuje zachowania bliskich i przejmuje od nich wzorce zachować.

A jaki rzeczywiście wpływ ma taki zakaz?

Albo stosujemy się do zakazu, bo rodzice tak robili. Albo wprost przeciwnie. Często bojąc się, że złamiemy jakis zakaz przyciągamy dokładnie to czego sie boimy.

- Kontrolujemy swoje zachowanie, ale i tak ranimy innych.

- Śmiejemy się w najmniej odpowiednim momencie.

- Czujemy, ze dla wszystkich jesteśmy przeszkodą.

- Na dodatek inni posądzają nas o egoizm, chociaż tak bardzo staramy się myśleć o innych.

Taki osobisty zakaz usztywnia, wyłącza świadomość, wyłącza myślenie i elastyczne zachowanie w zależności od sytuacji. Zaślepia.

Generuje lęk przed jego złamaniem.

Powoduje wielkie poczucie winy w razie złamania.

I co najgorsze powoduje, że zaczynamy osądzać siebie i innych.

Przyciąga do naszego życia dokładnie to czego nie chcemy lub sie boimy.

Lub przyciąga do naszego życia ludzi, którzy robią nam dokładnie to czego nam nie wolno.

Nie wolno być nieuprzejmym! Co z tego, że otoczenie jezdzi po Tobie w tę i z powrotem! Nie wolno być nieuprzejmym! Nie możesz krzyczeć ani podnosić głosu.

Co z tego, że w środku, aż się gotuje! Emocje trzeba wytłumić. Odciąć. Zacisnąć zęby. Zapalić papierosa.

Koszty są wielkie. Utrata kontaktu ze sobą, swoimi uczuciami, ciałem. Utrata zdrowia w dłuższym okresie. No i zablokowanie świadomości. Bo tam gdzie są sztywne zasady nie ma miejsca na świadomość i refleksję. Reakcje sa całkowicie automatyczne i często nieadekwatne do sytuacji.

A są jakieś korzysci?

Noooo......., czujemy sie lepsi. Osądzamy tych nieuprzejmych i rozkrzyczanych. Osądzamy innych nie znając ich i nie znając przyczyn ich zachowania.

Każdy osobisty zakaz powoduje silne osądzanie tych co go łamią. Siebie lub innych.

Nie da sie uwolnić od osądzania siebie i innych pielęgnując osobiste zakazy i sztywne zasady.

Część osób nawet nie próbuje uznając je za słuszne. Bojąc się, że gdyby wszyscy się uwolnili od tych zakazów to "hulaj dusza piekła nie ma!", na świecie zapanowałby ogólny chaos, a do głosu doszłyby najgorsze ludzkie instynkty.

Tylko, że uwolnienie się od takiego osobistergo zakazu nie spowoduje, że z dnia na dzień staniemy się nieuprzejmymi i gburowatymi potworami.

Chociaż jak zdarzy nam sie jakaś nieuprzejmość to świat też sie nie zawali. Tak naprawdę to chodzi o to, żeby odzyskać świadomość.

Poza tym akceptując nieuprzejmość mamy naprawdę wielką szansę na pozbycie się wszelkich nieuprzejmych gburów ze swojego życia. Właśnie tak! Bo osoba uczulona na punkcie taktu i uprzejmości przyciąga takich osobników jak mages. Może zamiast ich osądzać i czuć sie lepszą, powinna im podziękować, bo pokazują jej dokładnie to czego się boi i nie akceptuje w sobie.

Czasem lęk przed złamaniem osobistego zakazu jest tak głęboki, że nie zdajemy sobie z niego sprawy. Jedynym sposobem, żeby się przekonać jest wtedy spróbować uwolnić się od zakazu i sprawdzić własną reakcję.

A więc:

Mogę głośno krzyczeć.

Mogę zawieść innych.

Mogę być nawet gburem i bucem.

Albo rozhisteryzowaną wariatką.

Mogę przeszkadzać innym.

Mogę być egoistą.

Mogę myśleć o sobie.

Możesz?!

Co czujesz czytając te stwierdzenia? Jeżeli złość czy rozdrażnienie to najprawdopodobniej nosisz w sobie taki zakaz. Zastanów się czy naprawdę warto to podtrzymywać. Czy cena nie jest zbyt wysoka?

Czyli co? Możesz...?

Oczywiście, że możesz! Chociaż wcale nie musisz. Bo poza niewielkim odsetkiem psychopatów tak naprawdę nikt nie ma potrzeby ani krzywdzenia kogokolwiek ani specjalnie zawodzenia.

W uwalnianiu się od zakazów nie chodzi wcale o zmianę zachowań tylko o akceptację. Całkowitą akceptację siebie w sytuacjach i zachowaniach, które wydają nam się niedopuszczalne i których sie boimy. Akceptując siebie z łatwością zaakceptujemy innych i świat w którym żyjemy. I co ciekawe taka akceptacja zazwyczaj uwalnia nas od zachowania, którego tak nie chcemy w naszym życiu.

Moge, ale nie muszę. A co jak muszę?

Tu wkraczamy w sferę nakazów osobistych, równie szkodliwych i niekorzystnych jak zakazy.

A Tobie czego nie wolno ?

A Ty co musisz dzisiaj? A co musisz zawsze i w życiu?

Co musisz jako kobieta?

Co musisz jako mężczyzna?

Mąż, żona, dziecko, człowiek....

26 wyświetlenia