Pozwól sobie na swoje pragnienia!


Wiele dróg rozwoju zachęca do uwolnienia się od pragnień, które jakoby są źródłem wszelkiego cierpienia. A pozbycie się ich zapewni nam trwałe szczęście.

Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie. Dopiero dostęp do swoich najgłębszych pragnień pozwala nam na szczęśliwe i spełnione życie. Uskrzydla. Odrzucając swoje pragnienia tak naprawdę odrzucamy część siebie. Człowiek, który nie ma dostępu do swoich pragnień nie wie czego chce, nie może mieć marzeń. Najczęściej realizuje cudze oczekiwania i presje. To tak jakby nie żył swoim życiem. Jakby nie do końca się urodził.

Nasze pragnienia są częścią nas więc nie można ich tak po prostu odciąć czy wyrzucić. Można je za to skutecznie stłumić. Czasem na wiele lat. Czasem na całe życie.

Tłumienie pragnień zaczyna się w dzieciństwie. Jeżeli rodzice nie mogli lub nie potrafili zaspokajać naszych potrzeb, powstało pragnienie i skojarzone z tym pragnieniem cierpienie i poczucie braku.

Dziecko tłumi pragnienia, żeby nie czuć braku i cierpienia.

Naturalny ciąg : pragnienie –spełnienie -radość zostaje zamieniony na: pragnienie - brak - cierpienie -tłumienie-tęsknota za spełnieniem.

Wbrew pozorom taka sytuacja nie dotyczy tylko tzw. rodzin dysfunkcyjnych. Jest wiele sytuacji w których dzieci tłumią swoje pragnienia. Kiedyś to było „normalne” , że w szpitalu dziecko nie mogło być cały czas przy matce, a pory karmienia były z góry określone. Naturalna potrzeba zaspokojenia głodu i pragnienia, pragnienie bliskości musiały zostać stłumione.

Naturalna ciekawość dziecka, pragnienie ekspansji i odkrywania świata jest tłumione poprzez szereg zakazów. „Nie biegaj! Nie dotykaj! Nie wchodź tam! Bądź grzeczny. Siedź cicho!”

Pragnienie bycia zauważonym i docenionym jest często tłumione poprzez komunikat: „Cicho bądz! Nie przeszkadzaj!”

W późniejszych latach bywa, że dziecko ma pragnienie rozwijania się w określonym kierunku, a rodzice nie zauważają tego lub wręcz popychają w zupełnie innym kierunku. Naturalne pragnienie rozwoju swoich talentów zostaje stłumione.

Rodzic, który nie ma dostępu do swoich pragnień nie potrafi dostrzec i uznać za ważne pragnień swojego dziecka. To działa jak klątwa pokoleń.

Człowiek dorosły, który tłumi swoje pragnienia nie wie kim jest i nie wie gdzie ma podążać. Patrzy co robią inni i stara się to naśladować. Takim człowiekiem łatwo sterować. Cały przemysł reklamowy dokładnie na tym bazuje. Na kreowaniu sztucznych pragnień i potrzeb. Na kreowaniu zachcianek. Dają one obietnicę szczęścia i spełnienia, ale niespełnienie i tęsknota nadal pozostają, gdyż te prawdziwe potrzeby nadal nie pozostają zaspokojone. A jest to możliwe właśnie dlatego, że większość ludzi nie ma dostępu do swoich prawdziwych potrzeb i pragnień.

Nie chodzi mi o krytykę dóbr materialnych czy pieniędzy. One są jak najbardziej potrzebne. Chodzi mi o to, żeby zawsze na pierwszym miejscu były nasze rzeczywiste pragnienia. Pragnienie posiadania własnego domu jest naturalnym ludzkim pragnieniem. Ale dom to nie tylko budynek czy wyposażenie. Dom to miejsce gdzie możemy odpocząć, a przede wszystkim być sobą. Gdzie jesteśmy otoczeni miłością i akceptacją. Bez tego to tylko budynek.

Rozpoznanie i uznanie własnych pragnień jest bardzo ważne. Gdy znamy swoje pragnienia i potrafimy je zaspokajać możemy tworzyć swoje życie zgodnie z tym co sami pragniemy. Możemy wzrastać.

Ale nawet jeżeli przez wiele lat tłumiłeś swoje pragnienia, uznając, że są one nieistotne czy mniej ważne od tego co chcą od Ciebie inni...

Nawet jeżeli od kiedy pamiętasz ignorowałaś to co czujesz i pragniesz zajmując sie głównie tym co chca i pragną inni...

W KAŻDEJ CHWILI MOŻESZ TO ZMIENIĆ.

Bo Twoje pragnienia nadal są w Tobie. I czekają na odkrycie i uznanie ich za ważne. Czekają na chwilę gdy je dostrzeżesz i podążysz za nimi. Stworzysz z nich swoje marzenia i je zrealizujesz.

Możesz początkowo bać się, że jak obudzisz w sobie swoje pragnienia i nie będziesz mógł ich zaspokoić to będziesz cierpieć. Dlatego warto na początek zająć się małymi pragnieniami po to, żeby przyzwyczaić się to tego, że pragnienia są po to, żeby je zaspokajać, a nie po to, żeby odczuwać cierpienie czy tęsknotę. Dopiero potem warto zająć się tymi wielkimi. Tymi co uskrzydlają.

Ale od czegoś trzeba zacząć. Zrobić pierwszy krok. Więc na początek proponuję takie codzienne ćwiczenie.

Znajdź jakieś spokojne miejsce i zadaj sobie dwa pytania:

  • Czego ja w tej chwili pragnę?

  • Jak mogę zaspokoić to pragnienie?

I nie oceniaj tego co przyjdzie. Każda odpowiedź jest dobra. Po prostu wsłuchaj sie w siebie.

Ja początkowo na to drugie pytanie dostawałam odpowiedź:

„Nie wiem”. I to też było w porządku. Przecież nie zawsze muszę wszystko wiedzieć. Mogę nie wiedzieć.

Z czasem odpowiedzi się zmieniały. Ale ćwiczenie to pozwoliło mi bardziej słuchać siebie. Zrozumiałam jak często tłumię lub ignoruje swoje pragnienia.

Czuję, wielkie zmęczenie, padam z nóg, pragnę odpocząć, a robię coś dokładnie odwrotnego. Wyszukuję sobie mnóstwo absorbujących zajęć tylko po to, żeby nie czuć zmęczenia. Sama sobie nie pozwalam na zaspokojenie tego bardzo podstawowego pragnienia.

A jakie są Twoje pragnienia? Pozwalasz sobie na ich zaspokojenie?

Jak możesz znaleźć sposób aby je zaspokoić?

82 wyświetlenia