Jak wyjść poza swoją strefę komfortu, gdy lęki nas „zjadają”? Czym nakarmić te „wygłodniałe potwory”


Strefa komfortu to coś co doskonale znamy, taki nasz mały grajdołek, pracowicie usypany, oswojony. Nawet jeżeli coś uwiera to jest to znany „uwieracz”. Taki „swój”. Wiemy jak mamy z nim postępować, wiemy kogo oskarżyć o to co ewentualnie boli. Często siebie. Jesteśmy w nim w miarę bezpieczni. Co jakiś czas dopada nas obniżenie nastroju, smutek, czasem frustracja czy wściekłość. Próbujemy coś zmienić, ale zaraz znowu wracamy do znanych zachowań.

Granicę strefę komfortu łatwo zlokalizować. Wyznacza ją lęk. Za tą granica są rzeczy które chcielibyśmy robić, ale nie mamy odwagi.

Zachowania, które podziwiamy u innych, ale nie mieści nam się w głowie, że my też byśmy mogli. Sukcesy, których zazdrościmy innym, bo nie wierzymy, że my moglibyśmy je osiągnąć. Ale przychodzi chwila, że czujemy, że tak dłużej być nie może! Ale jak ma być? Są tacy co już wtedy wiedzą czego chcą, ale przeważnie że powstaje pytanie. I co dalej!? Czego chcemy i pragniemy. I jak to osiągnąć? Jeżeli nie wiemy co dalej to znaczy, że w którymś momencie życia odcięliśmy się od swoich pragnień, stłumiliśmy je. Pisałam o tym w poprzednim artykule. Bo pierwszym krokiem w kierunku wyjścia poza swoja strefę komfortu jest poznanie swoich pragnień: 1. Pozwól dojść do głosu swoim pragnieniom. Dokładnie! Pozwól sobie. Często dostęp do naszych pragnień mamy zablokowany różnego rodzaju zakazami czy przestrogami. Np: „Ty nie myśl o niebieskich migdałach!” - w domyśle : nie marz, nie buduj wizji swojego życia „Bądź realistą!” - w domyśle: nie oczekuj od życia zbyt wiele, „Lepszy wróbel w garści niż skowronek na dachu" – w domyśle: trzymaj się tego co masz, nie mierz zbyt wysoko, bo możesz stracić to co masz. Tylko po Ci wróbel w garści! Kto jada wróble?! Nie lepiej posłuchać skowronka na dachu? To są zakazy. Zakazy zniewalają. Nie musisz już być im posłuszny! Pozwól sobie na swoje pragnienia. Nawet jeżeli ktoś ci kiedyś zabronił marzyć czy pragnąć, nie musisz już czekać, aż ktoś przyjdzie i Ci pozwoli. Pozwól sobie sam. Pozwól sobie sama. Pozwól sobie na stworzenie wizji tego czego chcesz i do czego zamierzasz dążyć. Nie musisz od razu wiedzieć czego dokładnie chcesz. Daj sobie czas.

Gdy już wiesz, wyobraź sobie, że sięgasz po to czego chcesz. I tu pojawia się lęk.Niektórzy mówią „Bój się i rób”. A co jeżeli ten lęk jest paraliżujący? Co wtedy gdy lęk jest tak silny, że każda próba przekroczenia niewidzialnej linii strefy komfortu kończy się coraz silniejszym utrwaleniem lęku? Gdy mamy wrażenie, że zaraz nas pożre?!

2. Dokładnie przyjrzyj się swoim lękom. Najczęściej boimy się swoich lęków, więc je odrzucamy, udajemy, że ich nie ma, odciągamy od nich swoje myśli. Na silę próbujemy myśleć pozytywnie. A one i tak w nas są. Często wręcz rosną w siłę. Krzyczą „Tu jesteśmy! Zauważ nas!” A my znowu zamykamy oczy, spinamy ciało... Ale to nie działa.

Więc zrób cos dokładnie odwrotnego: Przestań je odrzucać, udawać, że ich nie ma. Spójrz im głęboko w oczy. Zaakceptuj je. Nie bój się, ze zajmowaniem się lękiem przyciągniesz to czego się boisz. Przyciągasz tym co masz w podświadomości, a ten lęk w Tobie już jest. Działa czy tego chcesz czy nie. I do tego jeszcze z ukrycia. Gdy masz świadomość czego dokładnie się boisz łatwiej znajdziesz sposoby uwolnienia się od tego.

Praca z lękami jest bardzo ważna. Bez tego można do końca życia pragnąć czy nawet afirmować sobie, że „jestem zdrowy czy bogaty” i nic z tego nie wyniknie. Może poza wzrostem lęku...

Gdy wygłodniałe lęki nakarmimy uwagą i świadomością przestaną być takie agresywne. Więc czego się boisz? - że ktoś Cie odrzuci? Że odrzuci to co oferujesz? A może Ty sam siebie odrzucasz? Jeżeli czujesz lęk przed odrzuceniem to dlatego, że zostałeś kiedyś odrzucony. Przez tych co mieli Cię kochać. Potem już sam siebie odrzucałeś. Kto nie został nigdy odrzucony nie odczuwa lęku przed odrzuceniem. -że popełnisz błąd? Otóż na pewno popełnisz! Jak każdy. Nikt nie rodzi się z wyuczonymi umiejętnościami. Mówią nam: „Jak coś robisz to rób to dobrze!” Bzdura! Rób i doceniaj to co robisz! Popełniaj błędy! Powiem więcej . Pokochaj swoje błędy. Bo dzięki nim możesz doskonalić swoje umiejętności. Bo dzięki niemu możesz skorygować swoje dziełania i wyobrażenia. -że ktoś Cię oceni? Tak. Tego uczą nas od małego. Oceniania, porównywania, osądzania. Lepszy-gorszy. Zapytaj siebie czy sam nie oceniasz innych? Jeżeli oceniasz innych surowo to pewnie sam siebie też surowo oceniasz. A jeżeli sam siebie oceniasz to przyciągasz do siebie wszelkiej maści oceniaczy. Ja zauważyłam, że najsurowiej oceniam tych którzy oceniaja innych. No i wyszło że najsurowiej oceniam siebie.:) -że się nie uda? Uda - nie uda - uda – nie uda. Życie to nie wyliczanka! Sukces się wypracowuje, a nie wygrywa na loterii. -a co będzie jak się uda? Lęk przed sukcesem to bardzo zdradliwy lęk. Bo kto by się bał sukcesu?! Ale wbrew pozorom jest całkiem wielu. W tym ja. Długo nie mogłam przestać przejawiać się jako takie „biedactwo”, bo bałam się, że stracę sympatię ludzi. Wydawalo mi się, że ludzie mnie lubią głównie dlatego, że mogą mnie pożałowac i mi radzić. I przez to mogą się czuć tacy ważni. :)) A Ty co by straciła, gdybyś spełniła swoje życzenia? A Ty co bys stracił gdybyś sięgnął po to czeog pragniesz? -lęk przed karą Byłeś karany jako dziecko? Krzykiem, biciem, surowym wzrokiem, chłodem emocjonalnym... Jeżeli takto pewnie lęk przed karą nie jest Ci obcy. Gdy już wiesz czego najbardziej się boisz.... 3. Zaakceptuj to, że się boisz, zaakceptuj siebie. Ze wszystkimi lękami, ze wszystkimi wadami i wszystkim czego do tej pory nie akceptowałeś. Silne lęki świadczą o tym, że kiedyś, w dzieciństwie musiałeś odrzucić siebie, wyprzeć się jakiejś części siebie. Żeby przeżyć emocjonalnie. Im większy obszar odrzuceń tym lęki są silniejsze. Teraz możesz to zmienić. Możesz przypomnieć sobie tego małego chłopca, tę małą dziewczynkę i jako dorosły zakceptować wszystko co było temu dziecku wytykane, wyśmiewane, pomijane. Możesz zaakceptowac te dziecięcą wrażliwośc i bezbronośc, spontanicznośc, radość i głośny śmiech. Możesz zaakceptowac płacz i smutek, bunt i rezygnację. Niezdarność, nieporadność, niegrzecznośc czy nieposłuszeństwo. Możesz przypomnieć sobie to dziecko jakim byłeś czy byłaś kiedyś i stanąć w myślach przed nim jako dorosły i zapewnić go o swojej miłości, wsparciu, zapewnić go że akceptujesz go takim jakim jest. Zapewnić go, że już nigdy go nie odrzucisz i nie opuścisz. Zadbasz o jego potrzeby. Ten krok wymaga wielkiej odwagi. To krok w kierunku Siebie. A gdy poczujesz się już gotowy 4. Zrób jeden mały krok w kierunku realizacji swoich marzeń. Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Nie musisz od razu stawiać na głowie całego Twojego życia. Zrób jeden mały krok. I pogratuluj sobie. Niezależnie od efektu. Odpocznij jeżeli potrzebujesz. Potem czas zrób kolejny i doceniaj siebie za każdy krok który zrobiłeś. Po jakims czasie zauważysz, że nie musisz już odpoczywać i dochodzić do siebie pomiędzy staiwianiem poszczególnych kroków, że idziesz do przodu coraz bardziej płynnym i pewnym siebie krokiem, że Twój cel jest tak naprawdę na wyciągnięcie ręki. Wystarczy sięgnąć.