Ile w nas z dziecka, czyli zabawy w dorosłość... A może by tak dorosnąć?


Większości z nas zdarza się czasem zachowywać jak dziecko. Świetnie jest wtedy gdy dochodzą do głosu takie cechy dziecka jak pomysłowość , kreatywność, radość tworzenia.

Czasem jednak bywa też tak, że wobec jakichś sytuacji czy osób czujemy się bezradni czy bezsilni. Nie potrafimy powiedzieć nie, automatycznie ulegamy czyjejś presji, a potem złościmy się na siebie, jak mogliśmy się na to zgodzić.

Jeszcze gorzej jest , gdy czujemy, że w trudnej czy ważnej dla nas sytuacji zachowujemy się jak dzieciak, którego poniosły emocje i w przypływie złości zniszczył coś na czym mu zależało, jak ten przysłowiowy dzieciak co ”na złość mamie odmroził sobie uszy”. A potem czuje się winny.

Takie sytuacje świadczą o tym, że w dzieciństwie, na jakimś etapie rozwoju zostaliśmy skrzywdzeni: poprzez krytykę, zaniedbania, lekceważenie, agresję słowna lub fizyczną. Skrzywdzone dziecko nie mogło się dalej rozwijać, a wraz z nim jakaś część nas.

Jako dzieci byliśmy całkowicie bezbronni, zależni, otwarci i ufni. To są całkowicie naturalne cechy dziecka. I jeżeli mieliśmy rodziców którzy,

- byli w stanie i potrafili rozpoznać i zaspokoić nasze dziecięce potrzeby stosownie do wieku,

- a potem nauczyli nas jak samemu je zaspokajać lub prosić o pomoc w zaspokojeniu potrzeb, których sami nie jesteśmy w stanie zaspokoić,

- kochali nas bezwarunkową miłością, która wynikała z tego, że samo potrafili kochać siebie,

- szanowali nas i nasze ciała,

- byli szczęśliwi i pokazali nam jak szczęśliwie żyć,

- mieli zdrowe granice i nauczyli nas jak stawiać granice innym,

- pozwalali nam na samodzielność stosownie do wieku, wspierali nas w samodzielnym osiąganiu celów,

- pozwolili na popełnianie błędów i uczyli jak je poprawiać zamiast wściekać się za nie czy krytykować,

- wspierali w rozwoju, potrafili dostrzec naszą drogocenność i niepowtarzalność,

to mogliśmy swobodnie dorosnąć i dojrzeć i wtedy:

- nie mamy problemu z naszym wewnętrznym dzieckiem,

- nie zalewają nas emocje,

- nie czujemy się bezwolni i bezsilni wobec tego co nam się wydarza w życiu,

- nie tęsknimy za czymś nieokreślonym,

- nie czujemy pustki w sobie i nie próbujemy jej zapełniać, nie marzymy, że wreszcie ktoś nas pokocha takimi jakimi jesteśmy, bo sami siebie kochamy a tej miłości jest tak wiele, że swobodnie starcza dla siebie i innych,

- potrafimy stawiać sobie i realizować cele, które są zgodne z naszymi talentami i wrodzonymi zdolnościami,

- prawdopodobnie mamy pracę którą lubimy, mamy partnera, partnerkę, który do nas pasuje

- mamy zdrowe relacje z innymi ludźmi,

- nie boimy się, że inni nas porzucą lub „wchłoną”- narzucą swoje zdanie i sposób postępowania

- akceptujemy siebie całkowicie.

Jeżeli jesteś tak osobą, to świetnie.

Jeżeli jednak nie twoje dzieciństwo nie było tak szczęśliwe i wspierające cię w rozwoju, jeżeli twoje dzieciństwo wcale nie było szczęśliwe, bo było koszmarne, to wcale nie znaczy, że nie możesz stać się osobą szczęśliwą, kochająca i kochaną. Nawet jeżeli byłeś krytykowany i ośmieszany .

Jeżeli zechcesz wziąć pełną odpowiedzialność za siebie i za tę część Ciebie, która pozostała dzieckiem, to możesz dać mu, a tym samym sobie to czego nie dostałeś od rodziców, opiekunów, uleczyć jego rany i pozwolić mu dorosnąć. Możesz zaakceptować siebie i wszystko to co zostało w Tobie odrzucone, wyśmiane czy skrytykowane.

Możesz nauczyć swoje wewnętrzne dziecko jak szczęśliwie żyć, jak stawiać granice i osiągać swoje cele. Ono na to czeka. Możliwe, że czeka od bardzo wielu lat. Pokazuje się właśnie wtedy gdy „zalewają” Cię emocje, wściekasz się. Albo odwrotnie czujesz sie całkowicie bezbronny czy bezsilny wobec innych.

Twoje wewnętrzne dziecko pragnie aby inni go zaakceptowali takim jakim jest, z cała tą złością, dziecinnością, bezbronnością. Niestety nie dostanie tego od innych. Bo oni nie są jego rodzicami. Raczej nie dostanie tego już od rodziców, bo skoro kiedyś nie potrafili mu tego dać to widocznie tego nie potrafią i nie mają.

Dlatego jeżeli zdarzy ci się zachowanie dziecinne, nieadekwatne do wieku, wybuchniesz złością, wściekłością czy niepohamowanym płaczem albo wręcz przeciwnie zachowasz się ostro, surowo wobec tych których kochasz nie osądzaj i nie potępiaj się. Nie odrzucaj i nie opuszczaj siebie w tej sytuacji. Bo to twoje wewnętrzne dziecko najwyraźniej napotkało na sytuację, z która nie daje sobie rady, a dzieci się nie opuszcza.

Zamknij oczy i zapytaj go ile ma teraz lat. Zapytaj czego się boi i czego potrzebuje w tym momencie. Wysłuchaj go. Zwłaszcza jeżeli w dzieciństwie nie chciano słuchać tego co mówiłeś. Bo przecież „dzieci i ryby głosu nie mają”. Jak go pokochasz i zaakceptujesz w trudnej sytuacji ono zacznie wzrastać, a Ty razem z nim.

Wiele osób boi się pracy z wewnętrznym dzieckiem, bo boi się znowu poczuć się bezbronną i zależną istotą, nie chce znowu przeżywać tego co kiedyś musiało przeżyć. Wydaje im się, że dorosłość oznacza supersamodzielność, a emocje oznaczają słabość.

Wiele osób nie chce pracować z wewnętrznym dzieckiem, bo boi się, że stanie się dzieciakiem zamiast dorosłym.

Ale w pracy z wewnętrznym dzieckiem nie chodzi o stanie się na powrót dzieckiem. Wręcz przeciwnie. Opieka nad skrzywdzonym wewnętrznym dzieckiem skłania nas do stania się odpowiedzialnym za siebie dorosłym.

Gdy zaopiekujemy się nim, wtedy ono ze skrzywdzonego dziecka stanie się pełną energii i radości częścią nas. A my staniemy się dorosłymi, dojrzałymi i świadomymi swojej mocy i siły woli ludźmi.

Więc jeżeli odzywa się w Tobie takie zranione wewnętrzne dziecko to udawanie, że go nie ma nic nie da. Ignorowanie go nie sprawi, że staniesz się bardziej dojrzały czy dorosły. Ignorowanie go sprawi, że będziesz małym dzieckiem w skórze dorosłego bawiącym się w dorosłość. Ale to będzie tylko udawanie.

Wewnętrzne dziecko, które poczuje się kochane i akceptowane takie jakie jest nie musi już tupać nóżkami, żeby pokazać, że jest, nie musi chronić siebie przed zranieniem poprzez stawianie muru innym ludziom. Gdy czuje się bezpieczne i kochane może wreszcie zacząć wzrastać. Może zacząć kochać i być kochane. Może swobodnie się przejawiać. Może wreszcie być sobą.

Praca z wewnętrznym dzieckiem nie zabiera wiele czasu. Można to robić w trakcie codziennych zajęć, w trakcie tego co nam się wydarza. Można tez przeznaczyć do tego chwilkę wieczorem czy rano. Praca z wewnętrznym dzieckiem uczy akceptacji siebie i innych, rozwija miłość do siebie. Zbliża do samego siebie dzięki czemu znika uczucie wewnętrznej pustki.

Jeżeli nie wiesz od czego zacząć to zapraszam Cię na sesje z wewnętrznym dzieckiem, które na których skontaktujesz sie ze swoim wewnętrznym dzieckiem i nauczysz jak z nim pracować.. Wystarczy Skype i kamera internetowa.

Za sesję płacisz tyle ile chcesz, wg Twojego uznania i możliwości.