Praca z wewnętrznym dzieckiem



Zaczynając prace ze swoim wewnętrznym dzieckiem miałam takie pojęcie o tym, że jest to powrót do dzieciństwa, pozwolenie sobie na przeżycie pewnych emocji, powrót do tych emocji, poczucie sie bezpiecznie, zrozumienie tego co sie stało, itp. Też utożsamienie się z wewnętrznym dzieckiem. Ale to jest tylko część.

Teraz widzę, że praca z wewnętrznym dzieckiem to też praca nad byciem dorosłym i dojrzałym.

Pracując z wewnętrznym dzieckiem jesteśmy jednocześnie dzieckiem i dorosłym. Stajemy sie dorosłym i dojrzałym opiekunem dla swojego wewnętrznego dziecka. To jest nowa rola i bardzo odpowiedzialna.

Może nie mogłeś całkowicie dorosnąć. Z powodu skrzywdzenia. Z powodu tego, że nie wolno ci było być dzieckiem, nie wolno ci było myśleć o sobie. Musiałeś myśleć o innych, o ich uczuciach. Jeżeli tak to czasem zdarza ci się reagować z poziomu dziecka. Zwłaszcza w trudnych dla siebie sytuacjach to praca z wewnętrznym dzieckiem jest właśnie dla Ciebie.


To wbrew pozorom nie jest takie rzadkie. Można poobserwować ludzi gdy są zdenerwowani. Jak cofają sie w czasie i zaczynają zachowywać jak dzieciaki, kłócą sie jak dzieciaki, obrażają się jak dzieciaki lub wycofują sie jak skrzywdzone dziecko. Czasem nawet widać wyraźnie ile lat ma to duże dziecko :-)

Pracując z wewnętrznym dzieckiem, opiekując sie nim, zaspokajając jego potrzeby uczymy się jak być dorośli.

Na początku ważne jest żeby odzwierciedlać emocje i uczucia dziecka, pozwalać mu na nie, nazywać je. Pozwalać mu poczuć to czego nie wolno mu było jako dziecko. Reakcje dziecka i jego emocje mogą być dość gwałtowne. Ale dobry rodzic czy opiekun pozwoli na to dziecku, wysłucha, nie oceni. Bo to jest rola rodzica. I jeszcze zapewni, że go kocha. Ta gwałtowność wynika z nagromadzenia emocji nieraz przez wiele lat. Dobry rodzic wie, że ma do czynienia z dzieckiem i traktuje go jak dziecko, a nie jak dorosłego. Od dorosłego wymagamy, aby w pewnych sytuacjach potrafił się pohamować. Ale dziecko tego nie potrafi. Więc pozwól dziecku być dzieckiem. To buduje zaufanie.


Technicznie wygląda to tak, że pozwalasz sobie na swoje emocje, akceptujesz siebie z tymi emocjami jednocześnie mając świadomość, że to są emocje twojego wewnętrznego dziecka. Wyzwalaczem emocji może być bieżąca sytuacja, ale emocje te tak naprawdę dotyczą twojego dzieciństwa i twojego wewnętrznego dziecka.


Akceptując dziecko w całości, z jego emocjami, z jego dziecięcymi reakcjami, zapewniając go że nadal go kochasz pomagasz mu odzyskać wiarę w siebie, w to, że jest ono wartościowe i cenne tylko dlatego, że jest, a nie dlatego, że się w określony sposób zachowuje.


Na sesjach, które robię innym inscenizuję takie symboliczne przejęcie opieki nad dzieckiem przez osobę w sesji. Czasem nawet powtarzam to wielokrotnie. To jest bardzo ważne. To jest wzięcie odpowiedzialności za swoje wewnętrzne dziecko i w gruncie rzeczy za siebie.


W pracy z wewnętrznym dzieckiem bardzo ważne jest również nieustające dopytywanie się dziecko czego chce, czego potrzebuje i słuchanie go. Ono na początku przeważnie nie wie o co chodzi. Bo było kiedyś zmuszone zapomnieć o swoich potrzebach, bo nikt się go nie pytał czego chce i potrzebuje. Naszą rolą jako świeżo upieczonych rodziców swojego wewnętrznego dziecka jest cierpliwe otwarcie się na swoje wewnętrzne dziecko. Ono w końcu załapie o co chodzi. Ono w końcu się otworzy. Zacznie sobie przypominać o swoich potrzebach. Chodzi o potrzeby. A nie zachcianki. Chociaż zachcianki dziecka też czasem warto spełnić.


Jak ma ochotę na słodycze to mu je dać. Ale gdy ma ciągle ochotę na słodycze to warto zapytać czego naprawdę potrzebuje. Co się za tym kryje? Może potrzeba czułości? Miłości? Może nieutulony smutek.

Wiele ludzi je w sytuacjach trudnych dla nich. Kiedy pojawiają się trudne i niechciane emocje. W takiej sytuacji jedzenie tłumi te emocje. Warto razem z dzieckiem zidentyfikować te emocje. Można potraktować to jako zabawę i w ten sposób przekazać to dziecku. Ono podejmie wyzwanie jeżeli będzie nas pewne. To znaczy jeżeli będzie wiedziało, że zawsze będzie przez nas kochane. Bo to jest podstawa pracy z wewnętrznym dzieckiem. Miłość do niego, czyli de facto miłość do siebie.

Współpracując z wewnętrznym dzieckiem uczymy go też współpracy. I jednocześnie sami się jej uczymy. To się bardzo przydaje w dorosłym życiu.

To ważne, żeby wiedzieć też, że pod zachcianką często kryje się prawdziwa potrzeba. I żeby nie potępiać się za zachcianki tylko dociekać co się za tym kryje. Gdy jakaś potrzeba nie była zaspokajana w dzieciństwie to w dorosłości jej nie zauważamy.


Na przykład, jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest potrzeba odpoczynku. Tak jest zbudowany ludzki organizm. Że potrzebuje odpocząć. Więc jest czas na działanie i powinien być czas na odpoczynek . Ale ile ludzi nie czuje się winnymi gdy nic nie robi? Ilu jest pracoholików wśród nas? Podstawowa potrzeba stała się dobrem luksusowym. Wielu wręcz traktuje ja jako zachciankę. Bo ciągle trzeba coś robić. Nieważne co, byle robić.


Od małego wiele osób uczono ignorowania swoich potrzeb. Często nie wiemy nawet, że to są potrzeby a nie zachcianki.

Dlatego jako dobry opiekun swojego wewnętrznego dziecka uczciwie odpowiedz sobie na pytanie na ile zaspokajasz swoje potrzeby:


Odpoczynku – pozwalasz sobie nic nie robić? Jeżeli nie potrafisz zrobić tego dla siebie, zrób to dla swojego wewnętrznego dziecka. Pokaz mu, że jest wartościowe i cenne bez tej ciągłej bieganiny. Że jest wartościowe i cenne nawet jak nic nie robi.


Wartościowego pożywienia, wody – jesz gdy jesteś głodny czy ignorujesz to?


Miłości – Kochasz siebie? Tak szczerze. Kochasz. Jeżeli nie to lepiej pokochaj. Gdy nie kochasz siebie to podświadomie czekasz, aż ktoś cie pokocha. Niektórzy wręcz żądają miłości od innych. Często trudno jest zacząć kochać siebie, dlatego praca ze swoim wewnętrznym dzieckiem to ułatwia. Więc najpierw pokochaj swoje wewnętrzne dziecko.


Akceptacji – akceptujesz siebie nawet jeżeli popełniłeś błąd? Błądzić rzeczą ludzką. To perfekcjoniści są nieludzcy. Wymagając od siebie perfekcjonizmu traktujemy siebie jak maszyny.


Bezpieczeństwa – zastanów się czym „karmisz” swoje wewnętrzne dziecko, czy przypadkiem nie wypatrujesz w telewizji wypadków, wojen, wiadomości o znęcaniu się na dziećmi, a potem godzinami oburzony dyskutujesz o tym ze znajomymi. A przecież telewizja to nie życie. Czy na co dzień doświadczasz skutków tych wydarzeń. Raczej nie. Życie się toczy swoim rytmem. Spójrz na ludzi, którzy cię otaczają. To oni tworzą twój świat. To jest świat realny i naprawdę jest znacznie bardziej bezpieczny niż to co kreują media.


Kolejna ważna rzeczą w pracy z wewnętrznym dzieckiem jest odzyskanie jego zaufania do siebie, do tego co się czuje i do tego co się widziało. Możemy to zrobić cofając się do przeszłości. Do sytuacji trudnych dla wewnętrznego dziecka i zmianę.


Ale tym razem cofamy się już jako dorośli. Czyli wewnętrzne dziecko przeżywa te sytuację jeszcze raz, ale tym razem ma za sobą nas dorosłych. I ten dorosły jeszcze dodatkowo ingeruje w całą sytuację.

Są to sytuacje nieraz bardzo dramatyczne. Ale takie najbardziej krzywdzą i najwięcej kodują bezsilności, rozpaczy, uczą tłumić gniew. Te sytuacje nosimy w pamięci ciała wiele lat. Stłumiony gniew, ukryty żal.


Ja to robię tak.

Proszę dziecko o wejście w tę trudną sytuację, następnie wchodzi dorosły i patrzy na to oczami dorosłego. Widząc te sytuacje z poziomu dorosłego możemy jasno i wyraźnie zobaczyć cała krzywdę dziecka. Bo jako dziecko najczęściej winimy siebie. I nawet jeżeli czujemy żal i gniew na rodziców to czujemy się za te emocje winni, wstydzimy sie ich. Usprawiedliwiamy rodziców. Mówimy sobie: wcale nie byli tacy źli, dawali jeść. Przecież przeżyliśmy. Inni nie mieli super.


Ale teraz patrzymy na te sytuacje okiem dorosłego. Widzimy jak inny dorosły krzywdzi dziecko. I jako dorosły i opiekun pomagamy swojemu dziecku. Mówimy coś do słuchu krzywdzicielowi, wzywamy pomoc itp.

Czyli zachowujemy się jak każdy dobry rodzic w sytuacji, gdy ktoś krzywdzi nasze dziecko. Tu jest o tyle trudniej, że krzywdzicielem jest najczęściej nasz biologiczny rodzic. Ale w tej sytuacji jest ważne, żeby stanąć po stronie swojego wewnętrznego dziecka. Z całą stanowczością. Nie zabawiać się w adwokata swoich rodziców.


Jeżeli tego nie zrobimy będziemy zachowywali się wobec swojego wewnętrznego dziecka tak jak nasi rodzice względem nas. A co gorsze jest duża szansa, że będziemy wobec swoich dzieci tacy jak oni względem nas. Nie da sie jednocześnie chronić i rodziców i siebie. Trzeba wybrać. Dla mnie jako matki wybór jest jeden. Chronić dziecko.


Dobra matka jak widzi, że ktoś dorosły atakuje jej dziecko, chociażby słownie, chowa je za siebie i odpiera atak agresora. I nie zastanawia się czy miał on trudne dzieciństwo czy nie. Chroni dziecko. A potem je zabiera w bezpieczne miejsce. I tak dokładnie trzeba zrobić w myślach.


W każda taka trudną sytuację, którą pamiętamy możemy wejść razem z wewnętrznym dzieckiem i obronić je. W jaki sposób ? To już zależy od naszej wyobraźni. To nie ma znaczenia co dokładnie zrobimy czy powiemy. Ważny jest sam fakt, że ktoś staje po stronie dziecka. Może po raz pierwszy w jego życiu.


Jak pracuję z ludźmi to ja prowadzę takie inscenizacje i pokazuję im jak samemu to robić. Praca z kimś jest ważna, przynajmniej na początku, bo czasem samemu trudno jest sobie samemu na to pewne rzeczy pozwolić . Bo działamy poziomu dziecka. A dziecku nie wolno przeciwstawiać się rodzicom. Takie niestety mamy kody.


Praca z traumatycznymi sytuacjami, wymyślanie nowych zakończeń dla zdarzeń z przeszłości buduje zaufanie siebie, do świata i otwiera na poczucie bezpieczeństwa.


Praca z wewnętrznym dzieckiem uczy miłości do siebie. Uczy odkrywania i poznawania siebie, a potem poznawania i odkrywania świata. Stajemy się coraz bardziej dorośli i z tego poziomu możemy dostrzec w jakich sytuacjach reagujemy jak dziecko.


A wtedy kiedy reagujemy jako dziecko to są sytuacje, kiedy ono potrzebuje naszej pomocy, kiedy chce nam coś powiedzieć. Więc wtedy możemy zapytać go kiedy w przeszłości czuło się tak jak teraz, tak skrzywdzone i pełne żalu i wejść jako dorosły z nim w tę sytuację z dzieciństwa i mu pomóc.


I tak możemy pracować z każdą trudną dla nas sytuacja, która wydarza nam się na bieżąco.

Praca z wewnętrznym dzieckiem może wydawać się początkowo trudna, ale może być też fascynująca. Cały jej sens polega na tym, żeby dać swojemu wewnętrznemu dziecku, a w rezultacie sobie to czego nie dostało od biologicznych rodziców (miłość, uwagę, akceptację, często czułość i pozwolenie na bycie sobą). Nauczyć je tego czego nie oni go nie nauczyli (ochrony siebie i swoich własnych granic, zaspokajania swoich własnych potrzeb, proszenia innych o pomoc i wsparcie).

Każdy może to zrobić.

Ty też możesz to zrobić. Dla siebie. Dla swoich dzieci.

419 wyświetlenia