Niezadowolenie cudze i nasze.


Kiedyś miałam takie przekonanie, że ludzie zadowoleni z życia po prostu go nie znają. Nie wiedzą o co chodzi, nie interesują się światem. W którym przecież same problemy!

Do głowy by mi nie przyszło, że zadowolenie może być wyborem.

Ale tak naprawdę niezadowolenie niczego nie rozwiązuje, a wręcz blokuje realizację celów czy pragnień. Chociaż na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest motorem do zmian. Może tak być jeżeli chcemy i możemy od razu zmienić to co nam nie pasuje i robimy to.

Częściej jednak następuje przyzwyczajenie do życia w niezadowoleniu i skutkiem czego znajdujemy sobie coraz więcej powodów do niezadowolenia. Niezadowolenie cementuje stan z którego jesteśmy niezadowoleni i rozlewa się na wszystkie dziedziny naszego życia.

Niezadowolenie jest takim zamówieniem do Wszechświata na coraz więcej powodów do niezadowolenia.

Osoba wibrująca energią niezadowolenia jest odbierana przez Wszechświat jak taki nadajnik wołający: Dajcie mi więcej powodów do niezadowolenia! Lubię to! Lubię to!

Dlatego coraz więcej osób otwiera się na zadowolenie, na coraz więcej powodów do zadowolenia w życiu. I wtedy okazuje się, że nie żyjemy w próżni. No bo jak tu być zadowolonym, skoro całe moje otoczenie marudzi, narzeka, traktuje nas jak dziwadło !

Nie jest łatwo być zadowolonym wśród niezadowolonych... No bo my tu rozwijamy miłość, wdzięczność i zadowolenie, chcemy się tym podzielić z najbliższymi a w zamian słyszymy: A z czego się tu cieeeeeszyć.... A rząd......... a podatki........

I po zadowoleniu.

A tym bardziej to się dzieje i przeszkadza, im bardziej swoje zadowolenie uzależniamy od zadowolenia innych.

Zwłaszcza kobiety, często maja tak że swoje zadowolenie uzależniają od zadowolenia swojego męża, swoich dzieci, swoich rodziców. Czują, że nie mogą pozwolić sobie na zadowolenie zanim nie zadowolą innych. I presjują swoich najbliższych oczekując wdzięczności i radości.

A nie da się wymusić zadowolenia.

Nie da się kontrolować niczyich uczuć.

Nie warto też czuć się winnym za cudze niezadowolenie. Bo nie jest dobrym celem i sensem życia zadowalanie innych. To nierealne.

Za to warto nauczyć się jak zadowolić siebie. I nie czuć się przy tym egoistką. To jest naprawdę sztuka.

A więc mogę być zadowolona/zadowolony nawet jeżeli inni są niezadowoleni.

A inni? Mają wolną wolę. I takie same możliwości by otworzyć się na zadowolenie. A jak nie chcą to wypada to uszanować. Co nie znaczy, że musimy wysłuchiwać cudzych żalów i pretensji. Nie musimy. Warto akceptować decyzje maruderów, ale i otworzyć się na coraz więcej zadowolonych osób w życiu. Takich które nas motywują, inspirują i wspierają w otwieraniu się na wszystko co najlepsze.

62 wyświetlenia