Strach się bać, czyli jak oswoić lęki i ruszyć wreszcie do przodu!


Boimy się lęków, uciekamy przed nimi. Lęki nas paraliżują i powodują, że nie robimy tego co byśmy chcieli. Boimy się iść do przodu.

Przeważnie każdy ma jakiś obszar życiowy, w którym odczuwa lęk.

Można bać się wielu rzeczy: przyszłości, odrzucenia przez innych, ich reakcji, ich ocen.

Można bać się się porażki ale i można bać się sukcesu.

Niektórzy boją się nawet marzyć.

Pisałam już kiedyś o lękach w kontekście uwalniania się od nich i przekraczania strefy komfortu. Teraz również o lękach, ale od nieco innej strony.

Gdy pojawia się lęk to przyjmujemy przeważnie jedną z dwóch strategii.

Pierwsza polega na tym, że tłumimy lęki, udajemy, że ich nie ma, zaprzeczamy im. Są tacy, którym nawet udaje się przerzucić swój lęk na inne osoby. Wdzięcznym obiektem do tego są dzieci. To wygląda mniej więcej tak, że jedna dana osoba przerzuca swój lęk na drugą, ta z kolei zaczyna się bać, wyraża ten lęk, i wtedy pierwsza osoba zaczyna ja uspokajać mówiąc, że nie ma czego się bać.

No, ale załóżmy, że nie przerzucimy na nikogo swojego lęku tylko go stłumimy.

Żeby stłumić jakąś emocję trzeba napiąć odpowiednie partie ciała.

Bo emocja to energia w ruchu i gdy napinamy mięśnie tworzymy blokadę i wtedy energia nie może się dalej rozprzestrzeniać po ciele. Najczęściej brzucha.

Gdy uwięzimy energię wystarczająco szybko i skutecznie nie dociera ona do świadomości. Czyli boimy się, ale nawet o tym nie wiemy.

Niestety lęki zwykle przyciągają to czego się boimy, a do tego jeszcze zawężają świadomość. Czyli w tej sytuacji nawet nie wiemy, co przyciągamy i że w ogóle coś przyciągamy. Myślimy, że to przypadek.

Niestety,

albo na szczęście,

przypadków nie ma.

Na szczęście dlatego, że to oznacza, że my sami mamy 100 % wpływ na nasze życie. Tylko niestety często o tym nie wiemy.

Wydarzenia, które odczuwamy jako nieprzyjemne lub jako porażkę dokładnie pokazują obszar naszych lęków.

Lęk jest silną prowokacją.

Podobno psy nie odróżniają lęku od agresji, dlatego ten co się boi psów najczęściej bywa obszczekiwany.

Na szczęście, przeważnie jednak, aż tak skuteczni w tłumieniu lęków nie jesteśmy i możemy świadomie z nimi popracować.

Najczęściej czujemy lęk czy też pewien dyskomfort i od niego uciekamy. Idziemy do kuchni coś „przekąsić”, włączamy telewizor, zaczynamy grać w jakieś gry, sięgamy po używki.

A wszystko po to by nie czuć tego dyskomfortu i zapomnieć o lęku.

Zapomnieć.

Bo to wszystko nie likwiduje lęku tylko go przytłumia, odcina nas od ciała i świadomości, od tego co czujemy.

Druga możliwość polega na tym, że całkowicie utożsamiamy się z lękiem. Boimy się. Czujemy, ze lęk całkowicie nami zawładnął. Osoby tak reagujące łatwo wpadają w trans lękowy.

Odczuwają lęk,

skoro czują lęk to uważają, że jest zagrożenie i jest ono jak najbardziej realne

co potęguje ich lęk.

Spotęgowany lęk powoduje,

że taka osoba postrzega swoje „zagrożenie” jako jeszcze większe

i jeszcze bardziej się boi.

Nakręca się spirala lęku.

Lęk i trans powodują zawężenie świadomości i trudno jest ocenić realnie sytuację.

Lęk mija wtedy gdy zdarzenie, którego się baliśmy nie zaistnieje (szef nie urwie nam głowy, nie wręczy wypowiedzenia, mijany pies nie ugryzie tylko obszczeka :-) itp) lub gdy dana osoba tak się już wyczerpie lękiem, że nie ma już więcej siły do nakręcania się.

A co robić w sytuacji, gdy leki stoją na przeszkodzie w realizacji naszych celów?

Powodują, że stoimy w miejscu, nie możemy ruszyć do przodu.

Boimy się przyszłości, boimy się porażki i boimy się sukcesu. No i co wtedy?

Słyszałam takie zdanie: Bój się i rób swoje :-). Tak to prawda.

Sprawdza się to przy małym lub średnim poziomie lęku.

Ale co gdy lęk nas paraliżuje?

Warto go oswoić.

Przede wszystkim podejmij decyzję, że przeznaczysz trochę czasu dla siebie.

Że przez jakiś czas Ty będziesz w centrum swojej uwagi.

Rodzicom, którym trudno jest skupić się na sobie, bo czują, że ucierpią na tym ich dzieci powiem tak:

Cokolwiek robicie dla siebie, dla swojego szczęścia i rozwoju robicie to również dla swoich dzieci.

Nieszczęśliwy i zablokowany rodzic nie wychowa szczęśliwych dzieci i nie otworzy im drogi do ich własnej przyszłości. Przekaże im lęki, blokady i powinności.

A więc kiedy już bez poczucia winy możesz się skupić na sobie...

Wyobraź sobie sytuację, która wywołuje twój lęk.

A potem skup się już tylko na lęku i na ciele.

Zostaw wyobrażenia.

Poszukaj gdzie jest źródło lęku w ciele. Przeważnie jest to brzuch. Poczuj go dokładnie.

Co czujesz? Ucisk? Ból?

Gdzie to czujesz? Ręce? Nogi? Serce?

Przyglądaj się temu. Nie próbuj nic z tym robić!

Zaakceptuj to.

Nie uwalniaj się.

Nie nakręcaj się.

Pozwól temu być.

Więcej. Zaprzyjaźnij się z tym.

Zaakceptuj siebie z tym lękiem, z tymi bólami, niedogodnościami.

Nie oceniaj.

Obserwuj. Trwaj tak przez jakiś czas.

Jeżeli czujesz, że napinasz bardzo mięśnie możesz bardzo delikatnie spróbować je poluzować.

Zobacz co się dzieje z Twoim ciałem jak to robisz?

Poczuj co się dzieje z Twoją energią jak to robisz?

Możliwe, że za moment znowu napniesz mięśnie. Znowu spróbuj je rozluźnić.

Lęk jest emocją zamykającą, powoduje napięcie mięśni. Akceptacja z kolei otwiera, powoduje rozluźnienie.

Obserwuj jak pracują te przeciwstawne siły. Napinanie i rozluźnianie. Akceptacja i ucieczka.

Nie musisz tego robić cały czas w pozycji leżącej. Możesz to obserwować podczas spaceru, jazdy autobusem, nawet podczas sprzątania jeżeli tylko potrafisz utrzymać uważność.

Jeżeli na chwile odpłyniesz myślami to nic. Po prostu wróć do obserwacji.

Po jakimś czasie lęk się wysyci i pojawi się przestrzeń. Pojawi się luz i swoboda. Znika napięcie, które towarzyszyło lękowi i energia może swobodnie płynąć w ciele.

Wtedy pogratuluj sobie!

Jeżeli za pierwszym razem lęk nie odpuścił, to też pogratuluj sobie pracy!

Za jakiś czas znowu wyobraź sobie sytuację, która budzi twój lęk. I znowu obserwuj.

I tak do momentu, aż poczujesz, że możesz zrobić krok do przodu, ku swoim celom, planom, marzeniom. Choćby malutki.

Zrób go.

I znowu wróć do obserwacji ciała.

Uwolnienie się od lęków to nie jest praca na 10 minut, czy jeden dzień. To nie działa jak alkohol czy środek uspokajający. Bo nie chodzi tu o chwilową ulgę, ale o otwarcie się na siebie i na Wszechświat.

Kiedy jesteśmy otwarci na siebie, jesteśmy otwarci na świat, a kiedy jesteśmy otwarci na świat, świat również otwiera się na nas i na nasze potrzeby.

Kiedyś zamknęliśmy się na świat, z różnych powodów. Dużo lęków przejmujemy od swoich rodziców, od dziadków. Są to lęki dotyczące różnych obszarów i aspektów życia. Pracy, miłości, związków, zdrowia.

I w każdy taki obszar lękowy warto wejść i oswoić go.

Oswojony lęk przestaje zaburzać jasność umysłu. A gdy mamy jasne myślenie w danym obszarze to możemy na trzeźwo i przytomnie ocenić sytuację. Zobaczyć, że tam nie ma nic takiego czego warto byłoby się bać. A jak nie ma czego się bać to można wreszcie zrobić krok do przodu,

potem drugi

i kolejny.

A jeżeli chcesz uwolnić się od lęków, które przejąłeś od swoich przodków, wszystkiego co Cię uzależnia i nie pozwala ruszyć do przodu, zostać kreatorem własnego życia to zapraszam Cię na sesję Dekodyki.

Możesz to zrobić dla siebie, możesz to zrobić dla swoich dzieci, przy okazji pracy ze sobą otworzyć im drogę do ich własnej, szczęśliwej przyszłości.