Dlaczego czasami wybaczanie po prostu "nie wychodzi"?


Odkąd zajęłam się rozwojem duchowym dużo słyszałam o wybaczaniu. Jak bardzo jest ważne. Byli tacy co twierdzili, że wybaczanie to panaceum na niemalże wszystko. Że jest pierwszym krokiem do zmiany. Że od tego trzeba zacząć. Że bez tego nie ma zmiany. Natomiast nie słyszałam, że wybaczanie jest procesem naprawdę bolesnym.

Wydawało mi się, że afirmując przez 30 dni lub nawet prze pół roku, że coś komuś wybaczam sprawię, że znikną wszelkie moje problemy i moje życie odtąd będzie jednym wielkim pasmem radości i szczęścia.

Może Ty też tak próbowałeś? Udało się?

Mi nie.

Przede wszystkim nic nie wybaczyłam tylko zrealizowałam to co podświadomość rozumiała pod pojęciem wybaczyć.

A rozumiała: wytłumić te złe emocje gniewu, żalu i urazy. Na szczęście niezbyt skutecznie.

Dlatego przed przystąpieniem do wybaczania warto ustalić co Twoja PODŚWIADOMOŚĆ rozumie przez słowo wybaczyć.

Napisałam podświadomość dużymi literami, żeby podkreślić, że nie chodzi tu o Twoje świadome przekonania, nie chodzi o to co świadomie wiesz, bo słyszałeś na warsztatach, przeczytałeś w książkach.

Chodzi o to W CO WIERZY TWOJA PODŚWIADOMOŚĆ.

Może być tak, że w Twojej podświadomości tkwi przekonanie,

- że wybaczenie jest aktem łaski tego co został skrzywdzony wobec agresora, rozgrzeszeniem go i w dodatku uwolnieniem od odpowiedzialności.

W takim wypadku będzie bronić się przed wybaczeniem rękami i nogami. I słusznie.

I może być tak, że podświadomie wierzysz, że nie masz prawa do gniewu, że wybaczanie ma polegać na tym, żeby zrozumieć agresora i uznać, że nic takiego się nie stało.

Tak się często przekonuje się dzieci w przedszkolu, które się pokłóciły lub pobiły. „Przecież nic się nie stało. Nieładnie się gniewać. Dajcie sobie rękę na zgodę.”

Zgoda ma polegać na udawaniu, że NIC SIĘ NIE STAŁO. Jest to ewidentną bzdurą i do tego kłamstwem! Bo stało się! Było dużo emocji- żalu, gniewu, poczucia krzywdy, a czasem i siniaków!

A w podświadomości i ciele powstaje wzorzec tłumienia „złych emocji”.

W co wierzy Twoja podświadomość łatwo możesz to sprawdzić testem ciała stosowanym w ThetaHealing.

Stań wyprostowany, wyprostowana z rękami opuszczonymi wzdłuż ciała i powiedz do sobie (do podświadomości), że

„jeżeli zdanie jest prawdziwe to mam się wychylić ciałem do przodu, jeżeli nieprawdziwe to do tyłu, TAK - do przodu, NIE - do tyłu.”

Sprawdź czy zadziała. Czyli powiedz, (najlepiej na głos) coś co jest ewidentną prawdą. Np „Mam na imię (Twoje imię).”

i zobacz w którą stronę ciało się wychyli. Jak do przodu to ok.

Potem powiedz coś co jest ewidentną nieprawdą i sprawdź czy ciało wychyli się do tyłu.

Jeżeli ciało pokazuje prawidłowo, możesz zacząć sprawdzać przekonania Twojej podświadomości. Czasem możesz się mocno zdziwić :-)

W tym przypadku możesz sprawdzić takie przekonania:

„Nie wolno się gniewać”

„Jak wybaczę to będzie znaczyło, że nic się nie stało.”

„Wybaczyć to zapomnieć”

„Jak wybaczę krzywdzicielowi to on mnie znowu skrzywdzi.”

„Jak wybaczę temu co mnie skrzywdził to będzie znaczyło, że on (ona) ma rację.”

Jeżeli Twoja podświadomość wierzy w którekolwiek z tych zdań to przed próbą wybaczaniem trzeba koniecznie zająć się zmianą przekonań!

Przede wszystkim warto uświadomić sobie, że wybaczanie nie może polegać na zaprzeczaniu rzeczywistości. A co to znaczy?

Często słyszymy. Nie bądź ofiarą. Wyjdź z roli ofiary. Jednak to wcale nie pomaga w wybaczeniu. Dlaczego?

Bo sprzyja tłumieniu. Bo tak naprawdę to komunikat: nie bądź taki jak jesteś, nie czuj tego co czujesz. To co czujesz jest „be”. Niczym w przedszkolu.

Jeżeli ktoś zostaje skrzywdzony to w tym momencie JEST ofiarą. I to jest rzeczywistość.

Ale jeżeli przeżyje wszystkie emocje związane z byciem ofiarą: gniew, bezsilność, żal, poczucie skrzywdzenia. Jeżeli ma przy sobie jakąś przyjazna duszyczkę, która jej pozwoli się wyrazić, pogodzić z tym co się stało może zostawić przeszłość i pójść dalej. Nie będzie już ofiarą.

Jeżeli ten ktoś musi stłumić te wszystkie emocje, bo np. od tego zależy jego przeżycie – one nadal pozostają w nim. I pozostanie ofiarą tej sytuacji niezależnie od upływu lat.

Nie da się uwolnić od gniewu i żalu i tłumiąc go. Trzeba go poczuć i pozwolić opuścić ciało.

Nie da się wyjść z roli ofiary zaprzeczając, że się nią było.

Nie da się wyjść z roli ofiary wmawiając sobie, że wcale nie bolało.

Wytłumienie negatywnych emocji nie jest wybaczeniem. Często słyszę od ludzi

„Ja nie ma żalu do ojca,matki, partnera. Rozumiem ich. Oni też mieli ciężko” albo

„Już jej, jemu wybaczyłem. Nic do niego nie czuję”

Wytłumienie emocji to nie wybaczenie.

Wybaczanie nie jest rozczulaniem się nad krzywdzicielem.

W wybaczaniu nie chodzi o zrozumienie krzywdziciela tylko o odzyskanie swojej własnej mocy i energii uwięzionej w przeszłości.

Świadome rozumienie czyjejś intencji to też nie wybaczenie, chociaż to może pomóc w wybaczeniu.

Często jednak służy zasilaniu poczucia winy i wytłumianiu bólu.

No bo skoro on, ona nie potrafiła inaczej to jak ja mogę mieć żal?

No jak mogę mieć żal skoro sam sobie to wykreowałem swoimi intencjami?!!

Trzeba zrozumieć, że niezależnie od intencji swoich czy sprawcy krzywda boli tak samo.

Mam prawo czuć ból nawet jeżeli krzywda była niezamierzona.

Co więcej nawet mam prawo czuć gniew i go wyrazić.

Wytłumienie jakiejś emocji nie oznacza, że mamy z nią już spokój. Że raz wytłumimy i koniec.

Emocje to energia. Wytłumiona emocja pozostaje w ciele i cały czas trzeba zużywać energią życiową, żeby podtrzymywać wytłumienie.

Przy okazji warto uświadomić sobie, że jak ktoś wybucha złością czy irytacją to wcale nie znaczy, że nie tłumi emocji.

Wybuch złości to nie jest umiejętność wyrażenia złości, a tym bardziej zrozumienia.

Tłumienie emocji to ucieczka przed czuciem.

Wybuch emocji to wyrzucenie stłumionych emocji na zewnątrz, kiedy jest ich tak dużo, że nie da się wszystkiego wytłumić, kiedy kontrola ulega osłabieniu lub pod wpływem jakiegoś bodźca, czyli ucieczki ciąg dalszy. Tylko w drugą stronę. Żeby tylko nie poczuć, żeby się nie skontaktować.

Z emocją trzeba nawiązać kontakt.

I uznać ją.

Uznać emocję to przestać ją ignorować lub jej zaprzeczać.

Zaakceptować siebie z ta emocją. Poczuć ją w ciele. Przyjrzeć się jej. Przeżyć ją świadomie. Bez blokowania. I pozwolić by odeszła.

Jeżeli potrafimy przyjrzeć się emocji- z łatwością możemy ją puścić. Pozwolić jej odejść.

Dlatego moim zdaniem pierwszym krokiem w wybaczaniu jest odzyskanie kontaktu ze swoimi emocjami i pełne zaakceptowanie, że w tamtej sytuacji było się ofiarą. Pełny kontakt z rzeczywistością. Bez zaprzeczania.

Zaakceptowanie tych emocji i siebie z tymi emocjami pozwala im odejść. Energia uwięziona w trzymaniu emocji, tworząca niesamowite napięcie może wreszcie przepłynąć przez ciało.

Kolejnym krokiem jest uznanie krzywdy.

Nie da się wybaczyć bez uznania swojej krzywdy. Bo jak krzywda nie jest uznana przez nas to podświadomość traktuje to jakby nie było co wybaczać. I nie wybacza.

Czyli jeżeli zaczynamy pochylać się nad sobą i czuć swoją krzywdę to znaczy, że proces wybaczania już się rozpoczął. Że jesteśmy w trakcie wybaczania. Tymczasem często jest tak, że osoba na tym etapie wybaczania słyszy: „Weź się w garść i wybacz zamiast rozpamiętywać i obwiniać innych. Wybacz a poczujesz się lepiej.”

Tak jakby wystarczyło nacisnąć jakiś guzik i tadam! wybaczone!

Wybaczenie to proces, a nie jednorazowy akt woli.

Aktem woli, decyzją rozpoczynasz ten proces jednak każda próba presji i przyspieszenia z reguły jeszcze go przedłuża.

Niestety wybaczanie jest również procesem bolesnym.

Dlatego bardzo ważne żeby mieć wsparcie. Może to być przyjaciel, partner, terapeuta.

Warto też mieć wsparcie w sobie. Podjąć decyzję, że w tym procesie i w ogóle w życiu zawsze będę po swojej stronie.

Być po swojej stronie nie oznacza bycie przeciwko komuś innemu.

Tu chodzi o skupienie się na sobie zamiast na krzywdzicielu.

Chodzi o pełny kontakt ze sobą.

Chodzi o zaufanie do siebie, do tego co się czuje i co płynie z ciała.

Chodzi o świadomość, że osobą o którą najbardziej masz dbać jesteś Ty.

Czyli o postawienie siebie w centrum swojego życia. Teraźniejszego życia.

Więcej na temat bycia w centrum swojego życia znajdziesz tutaj:

Bądź w centrum swojego życia! Odzyskaj swoją moc!

Bo wybaczamy przede wszystkim po to, żeby odzyskać spokój i żyć teraźniejszością zamiast przeszłością. Bo tylko z tego punktu mamy moc tworzenia swojego życia zgodnie ze swoimi potrzebami.

Na koniec warto sobie uświadomić czego to doświadczenie nas nauczyło. Bo każde doświadczenie nas czegoś uczy, nawet najgorsze.

Ten krok jest bardzo ważny. Żeby podsumować i zamknąć doświadczenie. Uznać, że już się nauczyliśmy i nie potrzebujemy więcej tego się uczyć. Że możemy pójść dalej.

394 wyświetlenia