Czym jest uzdrawianie wewnętrznego dziecka?


Dla mnie, uzdrawianie wewnętrznego dziecka jest głęboką pracą duchową.

To spotkanie z dzieckiem w nas. A dzieci są głęboko duchowe.

To uzdrowienie relacji ze sobą. Istotą duchową.

To nauka obserwowania siebie i bycia w kontakcie ze sobą. Bycia jednocześnie obserwatorem, i tym co przeżywa.

Na tym, moim zdaniem polega rozwój duchowy. Nie na jakichś wymyślnych technikach, tylko na poznaniu siebie. Rozpoznaniu miłości w sobie.

Wiele osób zaczyna od pracy "duchowej", bez pracy z wewnętrznym dzieckiem, bez uzdrowienia dzieciństwa. I ja tak robiłam.

Pisałam afirmacje, słuchałam medytacji, pracowałam nad sobą technikami zwanymi „duchowe”.

A moja wewnętrzna dziewczynka, pełna złości i bólu, siedziała w zakamarkach podświadomości.

Ja afirmowałam, że kocham siebie.

A moja mała Agnieszka wiedziała swoje !

Że „miłość to ból”. „Jak nie boli to nie miłość”.

Że „miłość to odpowiedzialność i poświęcenie”, „rezygnacja z siebie”.

I co mówiła?

Ja chromolę taką miłość! Ty tu o miłości, a mnie boli.

Całe szczęście, że wreszcie ja usłyszałam. :-) I pozwoliłam jej mówić.

Uzdrawianie wewnętrznego dziecka to proces akceptacji siebie.

To nauka słuchania siebie i bycia ze sobą w głębokim kontakcie.

To też proces "dorastania" siebie. Stworzenia swojemu wewnętrznemu dziecku sprzyjających warunków do rozwoju i pełnej miłości ochrony podczas tego procesu.

Uznanie, że ta bezbronna część w nas, jest dla nas najważniejsza. I to ją mamy chronić. Nie rodziców, nie bliźnich....

Rodzice, którzy sami nie dorośli, podświadomie wymuszają na dzieciach, by ich chroniły.

Kiedy nie potrafią rozpoznawać i zaspokajać swoich potrzeb emocjonalnych, (bo ich wewnętrzne dziecko jest skrzywdzone, nieuzdrowione ) - prowokują do tego dzieci.

Dzieci stają się specjalistami od rozpoznawania emocji i potrzeb rodziców.

W dorosłym życiu, z łatwością wczuwają się w cudze emocje, a nie mają kontaktu ze swoimi.

Kontakt z emocją, to co innego niż działanie pod wpływem emocji.

Jak ktoś wybucha złością to nie znaczy, że ma z nią kontakt. To znaczy, że tłumi złość aż do momentu, kiedy jest ona tak wielka, że kontrola się „sypie”, a złość przeradza się we wściekłość i falą olbrzymiej niekontrolowanej energii uderza w siebie lub otoczenie.

Efektem mojej pracy z tą emocją (którą mocno tłumiłam),

po uwolnieniu mnóstwa starych pokładów złości,

odczuwam ją jako dość ciepłą energię,

która wprawdzie stwarza lekkie napięcie,

ale daje się z łatwością rozładować, często w twórczych działaniach.

A najczęściej sama odchodzi, kiedy wejdę z nią w kontakt i zrozumiem jaką informację dla mnie niesie.

Uzdrowienie wewnętrznego dziecka, to głęboki proces, który prowadzi przez uznanie swoich głębokich duchowych ran z dzieciństwa, własnego bólu i skrzywdzenia

do miłości i pełnej integracji z samym sobą.

To pojednanie ze sobą. I przy okazji z innymi.

Tak to widzę dzisiaj.