Oswajanie silnych lęków


Doświadczyłaś kiedyś tak silnego lęku, że praktycznie sparaliżował on całe Twoje ciało i umysł? Ja tak. Wielokrotnie.

Patrząc wstecz to całe moje dzieciństwo żyłam w stanie permanentnego lęku, który czasem zmniejszał się na tyle, że mogłam jakoś funkcjonować. Z naciskiem na "jakoś".

Żyłam w poczuciu ciągłego zagrożenia. W oczekiwaniu, że nagle stanie się coś strasznego. Coś po czym się już nie podniosę.

Takie również było do pewnego momentu moje dorosłe życie. Pełne lęku i oczekiwania na cios. Innego życia nie znałam.

W pewnym momencie dowiedziałam, że może być inaczej. Desperacko zapragnęłam pozbyć się lęku.

Stosowałam różne metody:

- "puszczania" lęków poprzez oddech

- "wyrzucania" lęków z ciała poprzez wizualizację

- nieskupiania uwagi na lęku – żeby go nie zasilać

- koncentrowania się na spokoju i bezpieczeństwie.

Efekt był taki, że może i nie myślałam o lękach, ale moje ciało nadal działało w stanie napięcia i pełnej gotowości. „Spokojnie jak na wojnie” - jak mawiał mój dziadek.

Sytuacja się zmieniła, kiedy zamiast "pozbywać" się lęków, uciekać przed nimi zaczęłam je oswajać. A jeszcze bardziej się zmieniła, kiedy zaczęłam pracować ze swoją wewnętrzną dziewczynką.

Zaczęło się od tego, że zamiast walczyć z lękiem, zaczęłam mu się po prostu przyglądać. Z ciekawością.

Uświadomiłam sobie dlaczego koncentrowanie się na spokoju i bezpieczeństwie nie przyniosło mi efektów. Bo ja po prostu nie wiedziałam co to znaczy czuć się bezpiecznie. Bezpieczeństwo było dla mnie pustym słowem.

A spokój kojarzył mi się z pełnym napięcia oczekiwaniem, że coś się wydarzy.

przyczajeniem...

zatrzymaniem oddechu...

ciszą przed burzą...

tłumieniem lęku...

Bo wcześniej nie doświadczyłam ani spokoju, ani bezpieczeństwa.

Moją rzeczywistością był lęk i poczucie zagrożenia.

I wewnętrzne zamrożenie.

Rzeczywistością przed którą tak bardzo chciałam uciec.

A przed rzeczywistością nie da się uciec!

Można ją zmienić kiedy się ją zaakceptuje!

Spotkałam się kiedyś z takim przekonaniem, że to myśli generują lęki. I wystarczy przestać myśleć o tym, czego się boimy, o sytuacji lękowej i nie będziemy doświadczać lęku.

To działa przez jakiś czas. A wiąże się z nieustającą kontrolą. Siebie i swoich myśli.

Możemy zmienić myśli..., ale lęk i tak pozostanie w nas. Zapisany w ciele.

Pozostaną nawykowe reakcje organizmu, stan gotowości i chroniczne napięcia mięśni.

Silne lęki powstają w dzieciństwie.

Są reakcją dziecka na nieznaną i trudną dla niego sytuację lub/i są przejęte z otoczenia. We wczesnym dzieciństwie, kiedy matka się boi dziecko boi się razem z nią. I nieważne jak bardzo będzie się starała stłumić czy ukryć swój lęk.

Skoro lęki, które przeżywasz powstały w dzieciństwie oznacza to, że to Twoja wewnętrzna dziewczynka się boi. I nadal jest sama z tym lękiem.

Dlatego nie możesz tak po prostu odrzucić lęku.

Dzieci mają to do siebie że nie potrafią zdystansować się od emocji. Dzieci są emocją.

Więc odrzucając lęk – odrzucasz ją. Odrzucasz część siebie.

A co robi "dorosła i dojrzała emocjonalnie" matka kiedy przybiega do niej przerażone dziecko?

Przytula je.

Stwarza przestrzeń bezpieczeństwa i akceptacji.

W tej przestrzeni dziecko się wycisza i uspokaja.

Bo nie jest już samo z tym lekiem.

Matka, w której jest lęk, przeważnie :

- złości się na dziecko (dokłada dziecku poczucie winy do jego lęku),

- zawstydza je (dokłada toksyczny wstyd),

- mówi nie ma się czego bać (zaprzecza rzeczywistości dziecka),

- mówi nie bój się (zakaz przeżywania lęku)

- ignoruje lęk dziecka (potem ono w dorosłości samo nie widzi, jak bardzo się boi).

Na ostatnich warsztatach jedna z uczestniczek zapytała mnie jak poznać, że emocja pochodzi od wewnętrznego dziecka?

Po nieadekwatności.

Po sile.

Każda nieadekwatna do sytuacji reakcja jest reakcją wewnętrznego dziecka.

No i kiedy danej emocji towarzyszy silne poczucie bezradności. Albo ogromne poczucie winy czy wstydu.

To bardzo ważne by przy oswajaniu silnych lęków uświadomić sobie, że są to lęki małego dziecka.

Że te lęki przynależą do przeszłości i często są po prostu przejęte z otoczenia: od matki, ojca, babci, dziadka czy innego opiekuna z dzieciństwa.

Więc jak oswajać lęki? Co możesz zrobić, kiedy czujesz paniczny lęk?

Najtrudniejsze są początki. Sytuacja kiedy boisz się samego lęku. Najpierw właśnie ten lęk trzeba oswoić.

Kiedy czujesz lęk czy panikę to po pierwsze:

- przenieś uwagę na ciało. Tyle uwagi ile możesz. To na pewno nie będzie 100 %. Lęk ma to do siebie, że zawęża świadomość. Często generuje ogrom natrętnych myśli.

Skieruj tyle uwagi ile możesz.

Zobacz w której części ciała mieści się twój lęk. W piersiach? W brzuchu? W podbrzuszu? Uświadom sobie napięcia mięśni.

Podczas lęku organizm wydziela hormony stresu: najpierw adrenalinę, a po 10 minutach kortyzol. Hormony te są produkowane przez nadnercza, a następnie trafiają do krwi. Wzmacniają napięcie mięśni i zwiększają częstotliwość rytmu serca.

Spróbuj zaobserwować jak rośnie napięcie twoich mięśni. Także w rękach i nogach. Jak organizm "wyrzuca" hormony do krwi! Jak serce zaczyna bić szybciej!

Po drugie:

- uświadom sobie swoje myśli.

Wokół czego krążą Twoje myśli?

Czego konkretnie się boisz ?

Może jest jakaś myśl, która jest wiodąca. Która powtarza się najczęściej.

U mnie to było zdanie: „To już koniec!”. I gdzieś w tyle głowy, że zawiodłam.

Niezależnie od tego czego się bałam. Czy to było szkoły, egzaminu czy jakiejś sytuacji z życiu dorosłym myśl, że to już koniec i nic nie da się zrobić towarzyszyła moim lękom.

Po trzecie

- uświadom sobie, że atak lęku w końcu minie.

Tak wiem, to jest trudne. Bo lęk bardzo zawęża świadomość. Im większy lęk tym trudniej. Ale skoro to czytasz to prawdopodobnie przeżyłaś już sporo takich ataków lęku i wszystkie w końcu mijały.

W czasie ataku lęku lub już po - spisz na kartce to co sobie uświadomiłaś. Dokładnie, najlepiej ze szczegółami - co czułaś w ciele podczas lęku i czego dokładnie się boisz. Jeżeli potrafisz to spisać to jesteś już na dobrej drodze do oswojenia lęku. Początkowo samo spisanie wymaga sporo odwagi.

Na górze kartki daj tytuł: „Moja stara rzeczywistość”. W ten sposób dasz sygnał podświadomości, że otwierasz się się na coś lepszego niż lęki.

A kiedy atak minie przeczytaj to co napisałaś i zapytaj samą siebie:

- Gdyby ten lęk pochodził od mojej wewnętrznej dziewczynki to ile ona miałaby lat?

Albo po prostu przywołaj swoją wewnętrzną dziewczynkę i zobacz w jakim wieku się pojawi.

Zapytaj się jej czego się boi? Może przypomni Ci się konkretna sytuacja. A może nie.

Może się okazać, że ten lęk jest lękiem przejętym od kogoś z otoczenia. Np. lękiem matki z okresu ciąży.

Cokolwiek Ci przyjdzie na myśl zaufaj temu.

A potem uświadom sobie, że jesteś dorosła. I możesz zapewnić swojej wewnętrznej dziewczynce przestrzeń bezpieczeństwa i akceptacji. Przestrzeń, której kiedyś zabrakło. Możesz ją przytulić i towarzyszyć jej w tym lęku. Już nie musi być sama.

Początkowo może Ci się wydawać to dziwne, a nawet trudne, że jednocześnie przeżywasz lęk wewnętrznej dziewczynki i stwarzasz dla niej przestrzeń akceptacji. Ale to normalne.

Przytul swoją wewnętrzną dziewczynkę kiedy ona się boi.

Wysłuchaj jej. Bądź z nią.

Przyjmij tę przerażoną dziewczynkę do swojego życia i swojego serca. Przyjmij ją taką jaka jest.

Jak ona się uspokoi i poczuje bezpiecznie Ty też poznasz co to bezpieczeństwo.

Czego Ci z całego serca życzę.