Co to znaczy "przyjąć mamę"? I czy naprawdę musisz...

Przyjąć mamę.

Wielu terapeutów do tego zachęca. Niektórzy nawet straszą.

"Jak nie przyjmiesz mamy to nigdy nie będziesz szczęśliwa!"

Potem następuje:

"Matkę trzeba przyjąć, bo cię urodziła - bo dała Ci życie!"

Czyli matka niczym Bóg.

A co się dzieje kiedy matka była niedojrzała, narcystyczna, odrzucająca. W jakikolwiek sposób toksyczna?

W takich sytuacjach, jak wewnętrzne dziecko słyszy - przyjąć mamę, jest przerażone. Czuje, że musi się jej poddać.

Jej niedojrzałym wymaganiom, jej agresywnym działaniom. Niszczycielskim emocjom.

Pozwolić się skrzywdzić i wykorzystać.

Bo niedojrzała mama nie daje, tylko bierze. Wymaga rzeczy, które są daleko ponad możliwości dziecka.

Dużo kobiet, z którymi pracuję, nosi w sobie potężny, często nieuświadomiony lęk o życie.

Wewnętrzne dziecko żyje w przeszłości.

Ono nie wie, że sytuacja się zmieniła.

I nie przyjmie mamy. Nie dlatego, że jest złe czy złośliwe. Ono jest przerażone.

Nadal boi się mamy.

Dobra wiadomość jest taka, że nie musi. Nie tego potrzebuje.

Ono potrzebuje poczuć się bezpiecznie.

Potrzebuje akceptacji.

Potrzebuje pewności, że jesteś po jego stronie.

Że to co czuje jest normalne

Że ma prawo czuć żal i krzywdę.

Że ma prawo czuć wściekłość na rodziców.

Ono potrzebuje oskarżyć rodziców.

Ono potrzebuje, żeby ktoś ich oskarżył w jego imieniu.

Żeby wreszcie przestało czuć się winne i odpowiedzialne za rodziców.

A więc o co chodzi z tą mamą? Z tym przyjmowaniem mamy?

Czy to zupełnie bez sensu?

Nie do końca.

Chodzi o to, że jak już twoja wewnętrzna dziewczynka poczuje się w miarę bezpiecznie i w miarę komfortowo - zaczniesz zauważać, że to czego nienawidzisz w mamie, czego się boisz i przed czym uciekasz jest w Tobie. Bardzo możliwe, że z tym walczysz. Tłumisz to, odrzucasz...

Nie chcesz być jak mama.

Ale, to, że masz coś od mamy, pewne emocje, przekonania - to nie znaczy, że jesteś jak mama.

Jesteś sobą. Niepowtarzalną istotą.

Która w pierwszych latach życia, żyła w takich warunkach jakich żyła. W pewnej atmosferze , wśród pewnych emocji, przekonań.

I to niejako wchłonęła w siebie. Bo nie miała wyjścia.

I chodzi o to, by to zobaczyć w sobie, w Twojej wewnętrznej dziewczynce.

I przyjąć ją z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Ja, na przykład, nienawidziłam rywalizacji. A moja mama uwielbiała. Musiała być najlepsza. To była wściekła rywalizacja.

W relacji z mamą, czułam się zmuszana do rywalizowania w "konkurencjach", na których się nie znałam, na które nie miałam ochoty i w których i tak nie miałam szans. I muszę przegrać.

Z w relacjach z innymi (np w szkole), musiałam być "najlepsza", żeby było się czym chwalić.

Kiedy dorosłam, wydawało mi się, że jestem wolna od rywalizacji.

Bo przecież przeważnie się poddawałam.

Unikałam rywalizacji i sytuacji w których musiałabym konkurować.

Z czasem zauważać w sobie to , że jednak chcę być najlepsza. Bo jedynie wtedy czuję się coś warta.

Tylko się do tego sama nie przyznaję. Za bardzo kojarzy mi się to z matką.

Chciałam być najlepsza, tylko nie chciałam, żeby ktoś to zauważył :-) Nawet ja.

Jednocześnie czułam, że chcę/muszę być skromna i nie wychylać się. Więc tłumiłam chęć bycia dobrą i grałam szarą myszkę.

Pomieszanie z poplątaniem.

Dopiero jak dopuściłam w sobie tą wściekłą rywalizację, dopuściłam do siebie te wszystkie sprzeczne uczucia, niewygodne emocje - przyszła wolność.

Wielka ulga.

Możliwość bycia po prostu sobą. Ani najlepszą, ani myszką. Sobą.

Moje ciało też odetchnęło.

I o to, moim zdaniem chodzi, w przyjmowaniu mamy.

W przyjęciu tego co przyszło od mamy (lub taty). Jej presji, systemu wartości. Wszystkiemu co i tak w sobie nosisz.

Nie trzeba JEJ przyjmować.

Niańczyć. Brać odpowiedzialności za jej życie. Przyznawać racji.

Wystarczy JASNO ZOBACZYĆ co przyszło od niej. Zaakceptować, że to jest. Zaprzestać walki ze sobą.

Po zaprzestaniu walki pojawia się wolność. Wolność wyboru.

A tam gdzie jest wolność jest luz i możliwość bycia sobą.

Poza wzorcami, schematami działania czy emocji.

A jeżeli czujesz, że potrzebujesz wsparcia i prowadzenia w uzdrawianiu relacji z mamą, bo chcesz w końcu być wolna i szczęśliwa!

to zapraszam Cię do współpracy ze mną.

Zaczynamy gratisową konsultacją. Kliknij tutaj.

Moje klientki mówią, że jestem ciepłą osobą, która tworzy bezpieczną i wspierającą przestrzeń dla uzdrawiania. Więcej opinii moich klientek znajdziesz tutaj.