Oswajanie mechanizmów obronnych.


Praca z wewnętrznym dzieckiem to w dużej mierze stopniowe przyjmowanie trudnych, wytłumionych i odciętych emocji.

Przyjęcie ich pozwala jasno i wyraźnie zobaczyć rozmiar krzywd jakie doznało Twoje wewnętrzne dziecko.

Przypomina to pracę odkrywcy. Odkrywasz na nowo odrzucone części siebie.

Odkrywasz.

Uznajesz.

Przytulasz.

Przyjmujesz emocje.

Integrujesz.

To wydaje się szybkie i proste.

Jednak nie jest, ze względu na mechanizmy obronne, które pilnują byś zbytnio nie zbliżyła się do odszczepionych części siebie, odwracają uwagę od tego co czujesz.

Kierują uwagę na zewnątrz. Na innych.

Pchają w coraz to nowe aktywności.

Generują natrętne myśli.

Mechanizmy te, dzięki znieczuleniu emocjonalnemu pozwoliły Ci przeżyć sytuacje, która były dla dziecka „nie do przeżycia”.

Te mechanizmy, nadal Cię chronią. Przed zalewem skumulowanych emocji. Zbyt trudnych do przyjęcia naraz.

Pamiętasz sytuacje, kiedy zalewają Cię silne emocje!? To trudne prawda?

A wyobraź sobie, że zalewają Cię emocje o 10 x większej sile. Zwariować by można... Dosłownie i w przenośni...

A teraz wyobraź sobie, że jesteś małym dzieckiem i jesteś bombardowana przez otoczenie emocjami o takiej sile. Chce się wyć...

A więc chwała mechanizmom obronnym! One Cię uratowały.

Ochroniły.

Nie warto z nimi walczyć, ani przełamywać na siłę. Warto im się przyjrzeć.

Z akceptacją, z wdzięcznością.

Na początek, zastanów się co się dzieje kiedy zaczynasz czuć niewygodne emocje?

Takie jak lęk, złość czy smutek ...

A zwłaszcza co się dzieje, kiedy czujesz niepokój wewnętrzny?

Sięgasz po jedzenie?

Zaczynasz ćwiczyć?

Sprzątasz dom?

Sięgasz po książkę?

Rozwiązujesz krzyżówki?

Piszesz posta?

Wybuchasz?

Dzwonisz do koleżanki?

Włączasz telewizor, radio?

Myśli zaczynają intensywnie krążyć ci po głowie?

A może starasz się zamrozić i przeczekać?

Może zaczynasz czuć chaos i szum w głowie?

Zacznij to obserwować w swoim życiu. Emocję i co się dzieje kiedy się do niej zbliżasz.

Na początku nie staraj się nic zmieniać w swoim zachowaniu. Rób to co zwykle i obserwuj jak działają twoi ratownicy.

Za jakiś czas zadaj sobie pytanie - przed czym konkretnie uciekam? Przed jaką emocją? Stanem? Przekonaniem?

Narysuj to przed czym uciekasz. Popatrz na to.

Poczuj w ciele niewygodną emocję.

Wytrzymaj dyskomfort, jaki to ze sobą niesie. Tyle ile możesz.

Nie wściekaj się na siebie, kiedy nie wytrzymasz i „uciekniesz”. Potraktuj to z humorem.

Ja sobie myślę :-) Ho, ho, ho! Jakich mam skutecznych „ratowników”!

Za chwilę lub za jakiś czas znowu podejdź do tego. Przybliż się. Znowu spróbuj wytrzymać dyskomfort.

Niepokój, dyskomfort jest często znakiem, że zbliżasz się do odrzuconych części siebie.

Więc bądź uważna. Słuchaj i obserwuj. Bądź uważna na to co usłyszysz. Zwłaszcza jeżeli będzie to:

- krótkie zdanie typu: "Mam dość"

- jedno czy dwa słowa. "Zimno", "Boli"

Zapisz je lub powtarzaj w myślach.

Poczuj się małą dziewczynką, która wypowiada to zdanie.

A potem wyobraź sobie, że rośniesz. Stajesz się dorosłą kobietą, w której jest ta mała dziewczynka.

Ona jest częścią Ciebie, ale nie jest całą Tobą.

Ty jesteś duża i silna , a ona malutka.

Zobacz, niesiesz to skrzywdzone dziecko w sobie.

Daj znać, że ją widzisz. Przyjmij ją małą i skrzywdzoną.

Może czujesz napięcie? Chciałabyś szybko pomóc swojej małej wewnętrznej dziewczynce? Chciałabyś by JUŻ, TERAZ była radosna i szczęśliwa?

Świadomie wytrzymaj to napięcie. Tyle ile możesz.

Potem zapytaj czego potrzebuje Twoja wewnętrzna dziewczynka. I wtedy daj jej to.

Dyskomfort, napięcie, niepokój wewnętrzny to często momenty kiedy przystępują do pracy mechanizmy obronne. One działają kiedy Ty nie jesteś w stanie czegoś wytrzymać.

Ale kiedy pracujesz z wewnętrznym dzieckiem, przyjmujesz je skrzywdzone, stajesz się coraz bardziej dorosła. Świadoma siebie. Silna.

Odzyskujesz utraconą moc.

Wtedy Twoi ratownicy zaczynają się wycofywać.

Bo spełnili swoją rolę. :-)