Grzeczna dziewczynka


Grzeczna dziewczynka - moja największa zmora. Tak przynajmniej mi się wydawało.

Przez nią,

nie wykorzystywałam okazji życiowych.

Nie robiłam tego czego chciałam.

Robiłam to czego nie chciałam.

Bo wydawało mi się, że muszę. Że nie mam wyjścia.

Przez nią,

bywałam wykorzystywana przez innych. Często nieświadomych.

Dbałam o samopoczucie innych, kompletnie olewając siebie.

Dawałam więcej niż to było potrzebne. Więcej niż mogłam.

Wydawało mi się, że muszę wytrzymać coś, co było nie do wytrzymania.

Kilka razy w życiu, udało mi się doprowadzić się do całkowitego wycieńczenia fizycznego i psychicznego. Czułam wtedy, że jeszcze jeden krok i chyba zwariuję.

Wtedy pojawiła się ONA. Wściekła.

Ratowała, tę wykończoną psychicznie i fizycznie biedną dziewczynkę.

Mówiła Dość!

Bez ostrzeżenia odcinała wszystko co mnie wykańczało. Co kosztowało zbyt wiele. Co było niezgodne ze mną. W co uwikłała mnie Grzeczna Dziewczynka.

WŚCIEKŁA budziła mój podziw i wydawała mi się mega asertywna. Mówiła dokładnie to, co myślała grzeczna dziewczynka, ale bała się powiedzieć.

Była ze mną tak długo, aż zregenerowałam siły, odzyskałam energię i znowu poczuła radość życia. Wtedy wracała Grzeczna Dziewczynka.

Grzeczna dziewczynka coraz bardziej mnie wkurzała.

Że taka naiwna.

Że zapomina o sobie.

Że wierzy w to, że jak będzie miła, to inni o nią zadbają.

Że boi się złości innych.

Że czuje się winna i odpowiedzialna za wszystko i wszystkich.

Że wciąż mi TO robi.

Wkurzały mnie jej cechy i pracowałam nad nimi.

Uświadamiałam sobie ( z trudnością) swoje potrzeby.

Aranżowałam sytuacje w których inni się na mnie złościli i uczyłam się jak to wytrzymywać. W kolejce przy kasie spokojnie i bez pośpiechu pakowałam zakupy widząc, jak ktoś za mną przebiera nóżkami i mało co mi na plecy nie wskoczy.

Pracowałam z poczuciem winy, wstydu i odpowiedzialnością za innych.

Coraz bardziej uniezależniałam swoje samopoczucie od pochwał czy aprobaty.

Sporo się zmieniało, jednak nadal pakowałam się w sytuacje, które mi nie służyły. Nadal czułam, że oddaję część energii na rzeczy, które mnie nie rozwijają, przez które tracę czas i energię.

Czułam, że sporo się zmienia, ale jednocześnie jakiś trzon osobowości pozostaje. I nie mogę go zmienić.

W międzyczasie zaczęłam się przyglądać swoim mechanizmom obronnym. Pomalutku zaczęłam je zauważać, oswajać, doceniać.

O tym jak się do tego zabrać pisałam w moim poprzednim artykule:

"Oswajanie mechanizmów obronnych"

W pewnym momencie dotarło do mnie coś zupełnie oczywistego. O czym już tu pisałam.

Że Grzeczna dziewczynka zwyczajnie mnie wkurza. I to jak!

Co więcej, wstydzę się jej i czuję do niej pogardę. Zwalczam. Atakuję samą siebie!

I to za co? Za to, że jakoś przetrwałam!? Jako dziecko!?

Moja Mała Grzeczna Dziewczynka reprezentuje mój unikatowy zespół mechanizmów obronnych i przekonań. Najpierwszych, najsilniejszych.

I to właśnie Grzeczna Dziewczynka pozwoliła mi przeżyć najtrudniejsze chwile w dzieciństwie.

Niewidzialna.

Uległa.

Nieufna.

Naiwna

Niekrzykliwa.

Nieasertywna.

Totalnie zmrożona i odcięta od siebie.

Przekonana, że tylko dopasowując się do innych jest w stanie przetrwać.

Moja mała Bohaterka. :-)

A ja się od niej odcięłam.

Uznałam za frajerkę.

Gorszą od innych.

Zamiast podziękować. Zamiast być wdzięczną.

Kiedy to do mnie dotarło - w jednej chwili ustał ogromny konflikt wewnętrzny, który nosiłam w sobie przez wiele lat.

Napisałam ten artykuł, bo może i Ty masz swoją Grzeczną Dziewczynkę w sobie?

Albo inną dziewczynkę, której nie lubisz.

Może nawet ją przytulasz, współczujesz czy wysyłasz miłość.

Ale jednak dystansujesz się, bo ma takie cechy, które nie pasują do tego, jaką chcesz być. Trochę uciekasz od niej "pracując nad sobą".

Bo nie jest "najlepszą wersją Ciebie". ..

Nie mam nic przeciwko pracy nad sobą i rozwijaniu pożądanych cech.

Chcę tylko zwrócić Twoją uwagę na to, jak ważny jest SZACUNEK do tego co jest w Tobie.

Nie tylko miłość czy współczucie, ale wdzięczność i szacunek.

Jesteś jaka jesteś, nie bez przyczyny.

I zasługujesz na miłość i SZACUNEK dokładnie taka jaka jesteś teraz. Nawet nieuzdrowiona

Co więcej - to jaka byłaś kiedyś, też zasługuje na SZACUNEK.

Niezależnie od tego jaka byłaś, co zrobiłaś lub czego nie zrobiłaś, a wg Ciebie czy innych powinnaś.