Dezaprobata rodzica udająca troskę. "Dlaczego nie jesteś takim dobrym dzieckiem?"


Każda dezaprobata, wszystko co rodzice w nas nie akceptowali powoduje to, że odrzucamy część siebie. Potem nieświadomie atakujemy tę część. Dezaprobata może być wyrażona wprost:

Ty leniu!

Ty krowo!

Ty dziwko!

Jesteś nikim!

Jesteś zerem!

I to jest bardzo bolesne.

To bardzo agresywna energia niszcząca wartość dziecka i uderzająca w jego godność.


Ale niszczenie wartości może się odbywać pod płaszczykiem troski czy zainteresowania. Czy "niewinnych " pytań. Jest to tak samo niszczycielska energia i przekaz. Tylko trudniejszy do zidentyfikowania.

Znacznie trudniej się przed tym obronić. Może to się odbywać np poprzez pytania. A dlaczego Ty ciągle siedzisz w takim bałaganie?

A czemu nie zrobisz czegoś pożytecznego?

A dlaczego nie jesteś jak inne dzieci?

A dlaczego ciągle masz taka skwaszoną minę?

W dorosłym życiu to się może przeradzać w pytania:

A dlaczego nie znajdziesz sobie jakiegoś fajnego faceta?

A dlaczego nie masz dzieci?

A dlaczego pozwalasz swoim dzieciom na takie rzeczy? Przed czymś takim trudno się bronić jeżeli patrzymy na słowa. Jeżeli nie wchodzimy głębiej. Najczęściej czujemy złość, bo ciało informuje, że jesteśmy atakowani, ale racjonalnie próbujemy wytłumaczyć swoje racje. Bo zakładamy, że osoba, która pyta ma w miarę dobre intencje. Niestety najczęściej nie ma.

I najczęściej nie ma takiej opcji, żeby ja przekonać. Bo najczęściej chodzi jej głównie o to, żebyśmy byli tacy jak ona chce i robili to co ona sobie wymyśliła odnośnie nas.


Takie pytania zadawane w dzieciństwie mocno mieszają w głowie. No i oczywiście powodują, że na głębokim poziomie odrzucamy wewnętrzne dziecko. Świadomie jesteśmy po jego stronie. Ale tylko świadomie. Jak to uwalniać? Wejść głębiej. Zobaczyć o co tak naprawdę chodzi.

Załóżmy, że słyszałaś od matki komunikat:

"A dlaczego ciągle masz taką skwaszoną minę?"

To pytanie może udawać troskę. Że niby chciała Ci pomóc. Teoretycznie może tak być. Testem zawsze będzie ciało. Przypomnij sobie jakąś sytuację kiedy słyszałaś to pytanie. Usłysz je.

A najlepiej wypowiedz na głos takim tonem jakim matka to mówiła. Poczuj ciało. Czy ono się zamyka czy otwiera?

A potem zobacz tę sytuację z przeszłości. Siebie jako dziecko. I matkę co zadaje to pytanie do dziecka?. "A dlaczego ciągle masz taką skwaszoną minę?"

Zobacz jak to dziecko czuje się słysząc to pytanie. Poczuj to w ciele.


Jeżeli czujesz się cudownie to znaczy, że matka miała dobre intencje.

Jeżeli Twoje ciało się zamyka - to znaczy, że to jest zwykły atak. Usłysz jeszcze raz to pytanie.

"A dlaczego ciągle masz taką skwaszoną minę?" W co to dziecko uwierzyło słysząc to pytanie?


Może:

Coś ze mną jest nie tak. Jestem zła. Jestem obrzydliwa. Nie wolno pokazywać co się czuję, bo każdy zobaczy, jaka jestem obrzydliwa. Trzeba założyć maskę.

Uświadom sobie prawdziwy komunikat, który kryje się za pytaniem: Na przykład: Jesteś obrzydliwa. Nie podobasz mi się taka jaka jesteś.

A teraz wyobraź sobie (jakkolwiek to zobaczysz) energię pytania i tego prawdziwego komunikatu, która idzie od matki do dziecka. Poczuj ją. Daj sobie chwilę.

I teraz stań tam jako dorosła.

Zobacz i matkę i dziecko. To nadal pracuje w Tobie. Jak możesz to przerwać?

Co jako dorosła możesz odpowiedzieć matce?

- "A dlaczego ciągle masz taką skwaszoną minę?"

- A DLATEGO!

- "A dlaczego ciągle masz taką skwaszoną minę?" - A DLACZEGO TY NISZCZYSZ SWOJE DZIECKO?


- "A dlaczego ciągle masz taką skwaszoną minę?"

- DOŚĆ! JUŻ WYSTARCZY! NIGDY WIĘCEJ NIE WAŻ SIĘ TAK MÓWIĆ! To tylko przykłady. Możesz wymyślić sama. Istotą tego procesu jest to, żeby przerwać atak i ochronić dziecko. Żeby ono zobaczyło, że Ty jesteś po jego stronie. To odbudowuje kontakt między Tobą teraz, a Twoja wewnętrzną dziewczynką. Uwalnia ją (i Ciebie) od pomieszania w głowie. I otwiera drogę do przyjęcia jej i pełnej integracji.

176 wyświetlenia